LIST OTWARTY DO POLSKICH POLICJANTÓW
O sumieniu, odpowiedzialności, honorze, bezpieczeństwie Ojczyzny i przyszłości Waszych dzieci
Szanowni Funkcjonariusze Policji Rzeczypospolitej Polskiej!
Gniew rodzi gniew. Złość rodzi złość. Nienawiść rodzi nienawiść. A ich następstwem jest cierpienie, które bardzo często dotyka ludzi niewinnych, niemających żadnego wpływu na wydarzenia, których stają się ofiarami. Niejednokrotnie najboleśniej dotyka ono tych, którzy najmniej potrafią się przed nim obronić — dzieci.
Żyjemy w czasach, w których temperatura sporów politycznych i społecznych sięga zenitu. Wystarczy włączyć telewizję, radio lub zajrzeć do internetu, aby zobaczyć, jak coraz częściej rzeczowa rozmowa ustępuje miejsca oskarżeniom, pogardzie, wzajemnym obelgom i podsycaniu wrogości. Napięcie jest tak wielkie, że — mówiąc obrazowo — rozbija już wszystkie termometry. Każda kolejna wypowiedź zdaje się podnosić temperaturę sporu, a coraz mniej osób zastanawia się, kto ostatecznie zapłaci za to cenę.
Dlatego postanowiłem napisać ten list w zupełnie innym tonie niż ten, który dominuje dziś w znacznej części debaty publicznej. Nie zamierzam nikogo obrażać ani odpowiadać nienawiścią na nienawiść. Nie chcę dolewać oliwy do ognia, który i tak niebezpiecznie się rozprzestrzenia. Chcę natomiast powiedzieć rzeczy ważne, nawet jeśli będą dla niektórych trudne do przyjęcia.
Nie należę do żadnej partii politycznej i nie występuję w imieniu żadnej partii ani ugrupowania. Zabieram głos wyłącznie jako zwykły człowiek, jeden z milionów Polaków, którym na sercu leży dobro Ojczyzny. Nie reprezentuję żadnego środowiska politycznego. Piszę we własnym imieniu, z troski o Polskę, jej bezpieczeństwo oraz przyszłość naszych dzieci.
Nie oznacza to rezygnacji z nazywania zła po imieniu, z domagania się sprawiedliwości ani z przypominania o odpowiedzialności za własne czyny. Przeciwnie.
Prawda nie potrzebuje nienawiści, aby pozostać prawdą. Sprawiedliwość nie wymaga zemsty, a stanowczość nie musi oznaczać wrogości.
Piszę ten list przede wszystkim z troski o Polskę, o zachowanie pokoju społecznego, o Wasze sumienia, Wasze rodziny i przyszłość Waszych dzieci. Zwracam się do Was nie tylko jako do funkcjonariuszy Państwa, lecz przede wszystkim jako do ludzi, Polaków, obywateli, mężów, żon, ojców i matek. Ludzi, którzy mają swoje rodziny, dzieci, rodziców i dziadków. Ludzi, którzy podobnie jak miliony innych Polaków pragną bezpieczeństwa, sprawiedliwości, spokoju i dobrej przyszłości dla swoich najbliższych.
Polska jest także Waszą Ojczyzną. Jest krajem Waszych rodziców i dziadków, miejscem, w którym dorastają Wasze dzieci i w którym będą kiedyś budować własne życie. To nie jest ziemia należąca do jakiejkolwiek partii politycznej, rządu czy pojedynczego człowieka sprawującego władzę. To nasza wspólna Ojczyzna, za której przyszłość wszyscy ponosimy odpowiedzialność.
Dlatego zwracam się do Was z pytaniem, którego żaden człowiek noszący polski mundur nie powinien pozostawić bez odpowiedzi:
Komu naprawdę służycie? Polsce, prawu i obywatelom czy doraźnym interesom polityków, którzy dziś sprawują władzę, a jutro mogą odejść w zapomnienie?
Nie stawiam tego pytania po to, aby podważać potrzebę istnienia Policji. Przeciwnie. Państwo potrzebuje uczciwych, odpowiedzialnych i odważnych funkcjonariuszy, którzy będą chronili obywateli, zapewniali bezpieczeństwo i stali na straży prawa. Właśnie dlatego policjant musi umieć odróżnić służbę państwu od podporządkowania interesom politycznym.
Mundur jest symbolem służby, a nie zwolnieniem z odpowiedzialności. Złożone ślubowanie nie odbiera człowiekowi sumienia. Dyscyplina służbowa nie oznacza obowiązku bezmyślnego wykonywania każdego polecenia, niezależnie od jego treści i zgodności z prawem.
Rozkaz nie unieważnia sumienia. Posłuszeństwo nie usprawiedliwia bezprawia. Mundur nie zwalnia z osobistej odpowiedzialności za własne czyny.
Każdy z Was odpowiada za swoje postępowanie. Nie tylko przed przełożonymi i obowiązującym prawem, ale również przed własnym sumieniem.
Polska, której bezpieczeństwa nie wolno zmarnować.
Żyjemy w Polsce, kraju stosunkowo bezpiecznym, który na tle wielu państw Europy Zachodniej wyróżnia się pod względem bezpieczeństwa codziennego życia. I właśnie dlatego powinniśmy szczególnie troszczyć się o zachowanie tego dobra. Bezpieczeństwo, pokój społeczny i wzajemne zaufanie nie są nam dane raz na zawsze. Można je utracić, a ich odbudowa może kosztować całe pokolenia.
Spójrzcie na dzisiejszy Paryż, Brukselę czy Berlin. To wielkie europejskie metropolie, w których poważne problemy przestępczości, przemocy i bezpieczeństwa publicznego stały się częścią codziennej rzeczywistości. Niektóre ich dzielnice są szczególnie dotknięte przestępczością, a zamieszki, brutalne przestępstwa i napięcia społeczne pokazują, jak trudno przywrócić poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie zostało ono poważnie naruszone.
Nie chcę takiej przyszłości dla Polski. Nie chcę, aby Warszawa, Kraków, Gdańsk czy jakiekolwiek inne polskie miasto powielały najgorsze doświadczenia Paryża, Brukseli i Berlina.
I nie wierzę, aby większość polskich policjantów chciała tego dla własnego kraju, swoich rodzin i swoich dzieci.
Dlatego zastanówcie się, jak wielką odpowiedzialność ponosicie nie tylko za wykonywanie bieżących obowiązków, lecz także za utrzymanie pokoju społecznego. Policja powinna być gwarantem bezpieczeństwa obywateli, a nie źródłem ich obaw. Powinna łagodzić napięcia, a nie je pogłębiać. Powinna chronić prawo i sprawiedliwość, a nie służyć doraźnym interesom politycznym.
Historia Polski jest w tej sprawie szczególnie wymowna.
Przez stulecia nasz naród doświadczał sytuacji, w których obce mocarstwa zapewniały o przyjaźni, współczuciu i poparciu, lecz kiedy przychodził moment rzeczywistej próby, Polska pozostawała bez pomocy zdolnej odmienić jej los.
Tak było podczas powstania listopadowego, kiedy Polacy liczyli na interwencję mocarstw zachodnich, lecz nie otrzymali oczekiwanego wsparcia.
Tak było podczas powstania styczniowego, gdy dyplomatyczne deklaracje i noty mocarstw nie przełożyły się na skuteczną pomoc militarną dla walczącego narodu.
Tak było również podczas powstania warszawskiego, kiedy bohaterska stolica przez 63 dni walczyła z niemieckim okupantem. Zachodni alianci podejmowali próby niesienia pomocy, lecz nie była ona wystarczająca. Stalin natomiast prowadził politykę, która utrudniała skuteczne wsparcie powstańców. Warszawa zapłaciła za to niewyobrażalną cenę.
Ile razy jeszcze mamy przekonywać się, że słowa poparcia, deklaracje przyjaźni i dyplomatyczne zapewnienia nie zastąpią rzeczywistych czynów?
Historia dowodzi, że w decydujących momentach naszych dziejów zagraniczna pomoc zbyt często okazywała się niewystarczająca, spóźniona albo podporządkowana interesom obcych mocarstw. Bywało, że Polska otrzymywała rzeczywiste wsparcie, lecz nie zmienia to tragicznego doświadczenia osamotnienia w chwilach największej próby.
Polska przetrwała przede wszystkim dzięki sile własnego narodu, jego wierze, przywiązaniu do Ojczyzny, rodzinie, kulturze oraz gotowości do ponoszenia największych ofiar.
Nie wolno nam zmarnować tego dziedzictwa.
Nie wolno również naiwnie zakładać, że ktoś z zewnątrz będzie bardziej troszczył się o przyszłość Polski niż sami Polacy. Sojusze i współpraca międzynarodowa są potrzebne, ale nie mogą zastąpić naszej własnej odpowiedzialności za państwo.
To my będziemy żyli z konsekwencjami dzisiejszych decyzji. To nasze dzieci będą dorastały w Polsce, jaką im pozostawimy.
Dlatego apeluję do Was, polscy policjanci: nie pozwólcie, aby polityczne konflikty wprowadziły Was na drogę, z której później trudno będzie zawrócić. Nie pozwólcie, aby interesy jakiejkolwiek przemijającej władzy przeważyły nad dobrem Ojczyzny, prawem i ludzkim sumieniem.
Nie przyczyniajcie się do niszczenia zaufania społecznego, bez którego żadne państwo nie może prawidłowo funkcjonować.
Polska potrafiła przezwyciężać najcięższe przeciwności. Przetrwała zabory, wojny, okupacje i totalitaryzmy. Nie dlatego, że była wolna od błędów, lecz dlatego, że kolejne pokolenia Polaków potrafiły zachować poczucie przynależności do jednej Ojczyzny.
Nie dajcie się wprowadzić na ścieżki, z których trudno będzie Wam zawrócić.
Pamiętajcie, że nie jesteście policjantami określonego rządu ani określonej partii. Jesteście policjantami Rzeczypospolitej Polskiej.
A Rzeczpospolita to nie tylko dzisiejsza władza. To nasza historia, nasz naród, nasze rodziny, nasi rodzice i dziadkowie, a przede wszystkim przyszłe pokolenia, którym mamy obowiązek pozostawić kraj bezpieczny, sprawiedliwy i wolny.
Odpowiedzialność, której następstwa sięgają kolejnych pokoleń.
Już Pismo Święte przestrzega przed złem, którego następstwa mogą sięgać kolejnych pokoleń. Nie oznacza to, że dzieci dziedziczą osobistą winę rodziców ani że wolno je za tę winę karać. Przeciwnie, prorok Ezechiel przypomina, że syn nie ponosi winy ojca, a ojciec winy syna (Ez 18,20).
Nie zmienia to jednak prawdy, że człowiek nie powinien uważać własnych czynów za sprawę zamkniętą w granicach swojego życia. Podejmowane dzisiaj decyzje mogą wpływać na los rodziny jeszcze przez wiele lat, a niekiedy również na życie następnych pokoleń.
Dzieci mogą dorastać w cieniu wydarzeń, których nie wywołały, i ponosić następstwa decyzji, których nigdy nie podejmowały. Mogą doświadczać społecznego odrzucenia, utraty poczucia bezpieczeństwa i cierpienia psychicznego, chociaż nie ponoszą za to najmniejszej odpowiedzialności.
Na tym polega jedna z najtrudniejszych prawd o ludzkiej odpowiedzialności: wina pozostaje osobista, lecz następstwa czynów nie zawsze zatrzymują się na człowieku, który je popełnił.
Właśnie dlatego odpowiedzialność ojca i matki wymaga patrzenia dalej niż do końca dzisiejszego dnia. Wymaga przewidywania nie tylko bezpośrednich skutków własnego postępowania, ale również tego, co może ono oznaczać dla przyszłości dzieci, ich zdrowia psychicznego, relacji z innymi ludźmi i całego dorosłego życia.
Bo dziecko może ponieść największą życiową stratę z powodu czynów, za które samo nigdy nie ponosiło żadnej winy.
Pomyślcie o swoich dzieciach
I właśnie tutaj dochodzę do sprawy, którą uważam za szczególnie ważną, a o której zbyt rzadko mówi się w publicznych dyskusjach dotyczących postępowania funkcjonariuszy.
Pomyślcie o swoich dzieciach.
Wasze dzieci nie odpowiadają za Wasze czyny. Nie wybierają Waszego zawodu, nie podejmują za Was decyzji, nie wydają rozkazów i ich nie wykonują. Nie mają wpływu na to, w jaki sposób postępujecie wobec innych ludzi.
A jednak mogą ponosić konsekwencje Waszych decyzji, niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie.
I właśnie w tym tkwi jedno z największych niebezpieczeństw.
Jeżeli funkcjonariusz dopuści się bezprawnego lub krzywdzącego postępowania wobec obywateli, może utracić zaufanie i szacunek społeczny. Niestety, następstwa takiego postępowania mogą dosięgnąć również jego najbliższych.
Szczególnie dzieci.
To one mogą pewnego dnia usłyszeć w szkole bolesne słowa dotyczące swojego ojca lub matki. To one mogą stać się przedmiotem wyśmiewania, poniżania, napiętnowania i odrzucenia przez rówieśników. Mogą zostać odsunięte od grupy, utracić przyjaciół i poczucie bezpieczeństwa, chociaż same nie uczyniły nikomu żadnej krzywdy.
Nie twierdzę, że takie traktowanie dzieci byłoby sprawiedliwe. Przeciwnie, byłoby kolejnym złem, wyrządzonym niewinnym ludziom. Ale niesprawiedliwość nie przestaje istnieć tylko dlatego, że nie powinna się wydarzyć.
Dziecko nie musi ponosić winy, aby ponosić tragiczne konsekwencje cudzych czynów.
Współczesna wiedza medyczna i psychologiczna wskazuje, jak poważnym zagrożeniem dla zdrowia psychicznego młodzieży są długotrwałe odrzucenie społeczne, izolacja, upokarzanie i przemoc rówieśnicza. Doświadczenia te należą do czynników zwiększających ryzyko depresji.
A depresja nie jest zwykłym smutkiem, który przemija po kilku dniach. Jest poważną chorobą, która może odebrać młodemu człowiekowi radość życia, poczucie własnej wartości, zdolność do nauki, budowania przyjaźni i nawiązywania trwałych relacji z innymi ludźmi.
Niekiedy jej skutki sięgają daleko poza okres dzieciństwa i dorastania. Mogą wpływać na późniejsze życie rodzinne, zawodowe i społeczne. W najcięższych przypadkach depresji mogą towarzyszyć myśli i próby samobójcze, prowadzące do tragedii, której nie sposób odwrócić.
Czy zdajecie sobie sprawę, że Wasze dzieci, które kochacie i dla których każdego dnia pracujecie, mogą kiedyś znaleźć się w tak dramatycznej sytuacji?
Że mogą cierpieć nie z powodu własnego postępowania, lecz z powodu społecznych następstw decyzji podjętych przez ich rodziców?
Że krzywda, której nigdy nikomu nie wyrządziły, może stać się ciężarem przerastającym ich dziecięcą odporność psychiczną?
To może być największa tragedia Waszych dzieci: zostać dotkniętymi cierpieniem, którego źródłem były czyny rodziców, choć same nie miały z nimi nic wspólnego.
Nie piszę tego, aby kogokolwiek straszyć ani przypisywać wszystkim policjantom jednakową odpowiedzialność. Wśród Was są ludzie uczciwi, sumienni i odważni, którzy każdego dnia pomagają innym, niejednokrotnie narażając własne zdrowie i życie. Ich służba zasługuje na szacunek.
Ale właśnie dlatego nie wolno milczeć o sytuacjach, w których funkcjonariusz może zostać postawiony przed wyborem między lojalnością wobec przełożonych a obowiązkiem przestrzegania prawa i poszanowania godności drugiego człowieka.
Każdy z Was powinien umieć postawić granicę, której nie przekroczy nawet pod naciskiem przełożonego.
Granica ta przebiega tam, gdzie zaczyna się bezprawie.
Nie każde polecenie, z którym osobiście się nie zgadzacie, jest bezprawne. Jednak w sytuacji, gdy polecenie rzeczywiście narusza prawo, nie wolno usprawiedliwiać własnego udziału samym faktem jego otrzymania.
Rządy przemijają. Konsekwencje pozostają.
Pomyślcie o tym, co pozostanie po dzisiejszych sporach politycznych.
Rządy przemijają. Partie tracą władzę. Ministrowie i przełożeni zmieniają stanowiska. Politycy, których decyzje wydają się dziś rozstrzygające, za kilka lat mogą nie mieć żadnego znaczenia w życiu publicznym.
Ale pozostaną Wasze czyny.
Pozostanie pamięć ludzi, wobec których występowaliście.
Pozostanie Wasze dobre imię albo utrata zaufania, na które pracowaliście przez lata.
A przede wszystkim pozostaną Wasze rodziny i dzieci, które będą musiały żyć w świecie współkształtowanym również przez Wasze dzisiejsze decyzje.
Czy warto ryzykować ich spokój, bezpieczeństwo psychiczne i przyszłość dla politycznych interesów ludzi, którzy nie poniosą za Was osobistej odpowiedzialności?
Czy warto narażać własne sumienie i honor dla polecenia, którego wykonania możecie kiedyś głęboko żałować?
Czy nie lepiej już dziś zachować się w taki sposób, aby za kilkanaście lat móc spojrzeć własnym dzieciom prosto w oczy i powiedzieć, że nigdy świadomie nie uczestniczyliście w bezprawnym krzywdzeniu drugiego człowieka?
Honor policjanta nie polega na bezwzględnym posłuszeństwie wobec każdego przełożonego, lecz na wiernej, uczciwej i zgodnej z prawem służbie Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie oczekuję od Was nieposłuszeństwa wobec prawa. Oczekuję wierności prawu. Nie oczekuję porzucenia obowiązków. Oczekuję ich wykonywania z poszanowaniem ludzkiej godności, sprawiedliwości i własnego sumienia.
Polska potrzebuje Policji, której obywatele mogą zaufać. Policji, która chroni człowieka niezależnie od jego przekonań politycznych. Policji, która nie staje się narzędziem żadnej partii, lecz pozostaje służbą całego społeczeństwa.
Policjanci Rzeczypospolitej Polskiej!
Zanim podejmiecie decyzję, która może skrzywdzić drugiego człowieka, pomyślcie nie tylko o przełożonym wydającym polecenie. Pomyślcie o własnym sumieniu, o swoich rodzicach, o żonach i mężach, a przede wszystkim o swoich dzieciach.
O ich dzieciństwie, szkole, przyjaciołach, dorastaniu i przyszłych rodzinach.
O tym, że konsekwencje Waszych decyzji mogą sięgać znacznie dalej, niż dziś potraficie przewidzieć.
Nie pozwólcie, aby Wasze dzieci musiały kiedyś zmagać się z cierpieniem wynikającym z postępowania, na które nie miały najmniejszego wpływu.
Nie pozwólcie również, aby Polska utraciła to, co przez pokolenia budowano wysiłkiem, pracą i poświęceniem milionów Polaków. Bezpieczeństwo, zaufanie społeczne i pokój wewnętrzny nie są nam dane raz na zawsze.
Służcie Polsce, nie interesom partyjnym. Brońcie prawa, a nie bezprawia. Zachowajcie honor, sumienie i szacunek dla własnego narodu.
Bo Polska jest również Waszą Ojczyzną.
A przyszłość Polski jest także przyszłością Waszych dzieci.
Mirosław "Mirosz" Gwiazda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz