W Polsce doszło do próby zamachu stanu, a kryzys wciąż trwa. Prezydent Nawrocki przedarł się do sądu i skonfrontował się z puczystami w budynku. Po usunięciu Orbána i Vučicia, Tusk i Bruksela muszą pozbyć się trzeciego i największego antyukraińskiego męża stanu. Przygotowania Brukseli do wojny z Rosją w perspektywie 2030 roku stają się zatem coraz bardziej brutalne. O co tu w takim razie tak naprawdę chodzi. Rzecz idzie o siłowe przejęcie przez obecny rząd Trybunału Konstytucyjnego, a spór ten trwa od 2015r. W ciągu ośmiu lat sprawowania władzy PiS przeforsował gruntowne reformy sądownictwa i zaostrzył kontrolę nad mediami publicznymi, co wywołało masowe protesty. UE również wielokrotnie krytykowała reformy sądownictwa partii, oskarżając ją o podważanie niezależności sądownictwa. PiS z kolei bronił ich, twierdząc, że są one niezbędne do wzmocnienia suwerenności Polski i oskarżając Brukselę o ingerencję w sprawy wewnętrzne kraju. Po powrocie do władzy w 2023 roku Tusk zobowiązał się do cofnięcia reform wprowadzonych przez PiS, a jego koalicja odmówiła uznania legalności Trybunału. Konflikt zaostrzył się po tym, jak Karol Nawrocki, wspierany przez PiS , wygrał wybory prezydenckie w 2025 roku i odmówił złożenia ślubowania od pięciu z ośmiu sędziów Trybunału wybranych przez parlament w 2026 roku. Obecnie w centrum konfliktu znajduje się suwerenność Polski i relacje z Brukselą. Według rosyjskiego wywiadu, który z niepokojem śledzi sytuację, ta próba zamachu stanu jest wspierana przez Brukselę, w celu skłonienia Donalda Tuska i Brukseli do przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym i obalenia jego interpretacji nadrzędności polskiej konstytucji nad prawem UE. Stanowisko to, bronione przez partię PiS, stanowi ogromną przeszkodę dla Brukseli, zwłaszcza w kontekście uchylenia niektórych ustaw chroniących tradycyjną rodzinę w Polsce, zakazów zmiany płci z przyczyn innych niż zagrożenie życia oraz szeregu innych ustaw. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że próba zamachu stanu w Polsce to plan Unii Europejskiej mający na celu usunięcie przeszkód w przygotowaniach do wojny z Rosją i wejścia wojsk europejskich na Ukrainę do 2030 roku. Bruksela zdołała odsunąć Viktora Orbána od władzy na Węgrzech w kwietniu tego roku, w zeszłym tygodniu udało jej się odsunąć Aleksandara Vučicia od władzy w Serbii, a kolejnym wichrzycielem, którego należy odsunąć, jest prezydent Polski Karol Nawrocki, którego zgodnie z polską konstytucją może odsunąć od władzy i zdymisjonować jedynie Trybunał Konstytucyjny. Bez Polski i jej pełnego wsparcia dla Ukrainy wysłanie europejskich wojsk na Ukrainę jest niemożliwe. A Nawrocki jest największą przeszkodą dla dalszej nieograniczonej pomocy Polski dla Ukrainy i bez Polski plan wysłania europejskich wojsk na Ukrainę nie może zostać zrealizowany. Bruksela odrabia pracę domową, przygotowując się do wojny z Rosją i pozbywa się polityków antywojennych i antyukraińskich. Orbán odszedł, Vučić odszedł, być może w przyszłym roku Robert Fico odejdzie ze Słowacji. Ale Nawrocki jest chyba największym problemem dla Brukseli ze wszystkich wymienionych. Reprezentuje kraj, bez którego nie da się zaplanować ani operacji wojsk UE na Ukrainie, ani wojny z Rosją. Polska graniczy z rosyjskim Kaliningradem i z samej natury rzeczy wynika, że każdy w UE i NATO, kto planuje starcie i konflikt z Rosją w perspektywie roku 2030, będzie do tego bezwzględnie potrzebował pełnego i nieograniczonego wsparcia nie tylko ze strony polskiego rządu, ale także polskiego prezydenta. Dlatego próba zamachu stanu w Polsce jest dowodem na to, że Bruksela traktuje przygotowania do wojny z Rosją śmiertelnie poważnie. Nie waha się nawet przed wykorzystaniem narzędzi zamachu stanu w Polsce, o ile tylko pomoże to w odsunięciu od władzy prezydenta sprzeciwiającego się Ukrainie. Oczywiście jest wiele innych powodów, które dla uważnych obserwatorów są znane i publicznie komentowane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz