piątek, 14 sierpnia 2026

 


 Jerzy Osuch

 
Eduard Hodos : „To nie jest byle jaka sekta, to są ludzie którzy trzymają pod kontrolą szefów rządów czołowych krajów świata i spotykają się z nimi. Dzisiaj Chabad jest wiodącą siłą życia żydowskiego”. Obecnie cała polityka żydowska jest pod wpływem książki “Tania”, żydowskiego “Mein Kampf”. Jej istotą są dusze żydowskie, boskie, inne mają pochodzenie zwierzęce. Według tej książki istnieje konflikt dwóch cywilizacji, żydowskiej, wybranej przez Boga i cywilizacji gojów (nie żydów). Cywilizacja gojów powinna zniknąć z powierzchni ziemi. „A słowiańskie bydło wypędzimy daleko na północ”, to słowa rabina Sanhedrynu Rebe Menachema Mendla Schneersona, chabadskiego przywódcy. Plan wybrańców Boga :
1. Naszą specjalną taktyką walki z czerwono-brązowymi (wszyscy Słowianie – są czerwono-brązowi), z mocy swojej skrytości jest Tajna Wiedza. Główne ostrze walki skierujemy przeciwko Słowiaństwu, za wyjątkiem odszczepieńców, którzy spokrewnili się z Żydami przez wspólne interesy. Co prawda, tych „spokrewnionych” później, po wykorzystaniu ich w naszych celach, usuniemy z naszego społeczeństwa. Słowianie, a wśród nich Rosjanie – to najbardziej niepokorny naród świata. Niepokorny ze względu na układ ich zdolności psychicznych i umysłowych, założonych przez wiele pokoleń przodków, genów, które nie są podatne na przerabianie. Słowianina, Rosjanina można zabić, ale nigdy nie można zniewolić. Dlatego to nasienie powinno ulec likwidacji, ale na pierwszym etapie należy dokonać nagłego zmniejszenia jego liczebności (co jelcynowsko-putinowska władza pomyślnie realizuje już od ponad 30 lat).
2. Nasze metody walki nie będą w ogóle wojskowe, lecz ideologiczne i ekonomiczne z wykorzystaniem struktur siłowych, uzbrojonych w najnowocześniejsze rodzaje broni do fizycznego tłumienia buntujących się z jeszcze większą brutalnością, niż to było w 1993 roku przy rozstrzelaniu Budynku Dumy Państwowej Rosji. Przede wszystkim, podzielimy wszystkie narody słowiańskie (jest ich 300 milionów, połowę stanowią Rosjanie) na maleńkie osłabione kraje z przerwanymi więzami. Będziemy tu korzystać z naszej starej metody: Dziel i Rządź. Postaramy się te kraje skłócić ze sobą. Wciągniemy je w wojny między sobą w celu wzajemnego niszczenia (co również zostało osiągnięte, ostatnio wojna na Ukrainie). Ukrainiec będzie myślał, że walczy przeciwko ekspansjonistycznej Rosji, walczy o swoją niezależność, będzie myślał, że w końcu uzyskał swoją wolność, podczas gdy całkowicie popadnie w zależność od nas. Tak samo będą myśleć Rosjanie, że bronią swoich własnych interesów narodowych, odzyskują „bezprawnie” zabrane im ziemie, itd. To wszystko będziemy robić pod pozorem różnych suwerenności, walki o swoje ideały narodowe. W tym czasie nie pozwolimy żadnej ze stron na samookreślenie się, oparte o wartości i tradycje narodowe. W tej wojnie głupców słowiańskie bydło będzie osłabiało siebie i wzmacniało nas, głównych reżyserów smuty (pol. chaosu, zamętu), niby stojących z boku i nie tylko nie uczestniczących w krwawych wydarzeniach, ale i nie wtrącających się do nich. Ponadto zapewnimy sobie całkowite bezpieczeństwo. Do świadomości Słowian - profanów (niewtajemniczonych) zainstalujemy takie stereotypy myślenia, przy których najstraszniejszym słowem będzie “antysemita”. Słowo ‘Żyd” będą wymawiać szeptem. Kilkoma sprawami sądowymi (podobnymi do procesu antysemity Ostaszwili z późniejszą jego likwidacją) i innymi metodami (radio, telewizja – przerażające filmy, takie jak zemsta izraelskiego super wywiadu Mosadu za zabicie Żydów), tak bardzo wystraszymy bydło, że u żadnego z Żydów z głowy nie spadnie ani jeden włos, podczas gdy Słowianie będą rozstrzeliwani w grupach, zabijani tysiącami, na granicach, gdzie Żydzi nie służą, w siłach pokojowych, w wyniku aktów terroryzmu, zabójstw kryminalnych i na zamówienie. (jeden z takich filmów to „Haniebne wyrodki”, 2009 rok)
3. Tępa słowiańska grupa etniczna nie rozumie, że najstraszniejszymi faszystami są ci, którzy nigdy i nigdzie na głos o tym nie mówią, a organizują wszystko jakby według najbardziej demokratycznych standardów (takich jak wybory prezydenckie). A my odwrotnie, wyraz “faszysta” uczynimy słowem obelżywym. Tej etykietki będzie bał się każdy, na kogo ją powiesimy. Bardzo dobrze wiemy, że nacjonalizm wzmacnia naród, czyni go silnym. Slogan “internacjonalizmu” jest przeżytkiem i już nie działa tak, jak wcześniej, zastąpimy go “wartościami ogólno-ludzkimi”, oznaczającymi to samo. Nie pozwolimy na podniesienie się ani jednego nacjonalizmu, a te ruchy nacjonalistyczne, które próbują wyprowadzić swoje narody spod naszego dyktatu, zniszczymy ogniem i mieczem tak, jak się to robiło w Gruzji, Armenii i Serbii. Ale za to zapewnimy pełen rozkwit naszego nacjonalizmu – syjonizmu, a dokładniej, żydowskiego faszyzmu, który w swojej tajemniczości i potędze jest super faszyzmem. Nie na próżno Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1975 roku przyjęło rezolucję, która określiła syjonizm jako najbardziej rażącą “formę rasizmu i dyskryminacji rasowej”, ale z powodu naszego triumfalnego marszu na całej planecie w roku 1992 rezolucję tę uchyliła. Z tego międzynarodowego organu uczyniliśmy broń naszych aspiracji, dotyczących przejęcia władzy nad “wszystkimi królestwami i narodami”.
4. Liczną populację Słowian pozbawimy elity narodowej, która określa rozwój wydarzeń i postęp kraju. I w końcu cały bieg historii. W tym celu obniżymy poziom ich edukacji – już w następnych 5 latach zamkniemy połowę ich uniwersytetów, a w drugiej połowie będziemy kształcić my. Wpuścimy tam jeszcze Ormian, Czeczenów, Romów i innych. Będziemy walczyć o to, aby w rządach państw słowiańskich było jak najmniej rdzennych przedstawicieli narodu, którzy zostaną zastąpieni naszą elitą żydowską. W masmediach – radiu, telewizji, prasie, sztuce, literaturze, teatrze i kinie stopniowo będziemy usuwać kadry narodowe i zastępować je naszymi, lub w skrajnych przypadkach, kosmopolitycznymi. Zostanie przeprowadzona humanizacja edukacji, w wyniku której wszystkie dyscypliny, wpływające na strukturyzację procesu myślowego lewej i prawej półkuli mózgu, będą zmniejszane (zawężane) i degradowane: język i literatura oraz fizyka i matematyka. O historii nie ma co mówić. Bydłu damy nasze spojrzenie na historię, w którym pokażemy, że cała historia ewolucji ludzkiej szła w kierunku uznania wybranego przez Boga narodu Żydów za panów całego świata. Zamiast wartości narodowych damy im bałałajkowy patriotyzm i pijane łzy. Tutaj naszym celem jest zastąpienie czerwono-brązowej elity naszą elitą. W tych krajach nie pozwolimy na rozwój nauki. A centrum uczonych (Akademia Nauk) będzie składać się z naszych ludzi. Nie dopuścimy do żadnych postępowych technologii, co doprowadzi do całkowitego upadku przemysłu, który zawęzimy do produkcji przedmiotów pierwszej potrzeby dla ograniczonego kontyngentu niewolników, wydobywających dla nas surowce. Wśród mieszkańców miast jest dużo inżynierów, wykwalifikowanych robotników i nauczycieli. Dla nich stworzymy takie warunki życia (żadnych miejsc pracy, wysoki czynsz, wysokie ceny za usługi komunalne, transport), że oni sami będą uciekać do głuchych wiosek na północy, gdzie będą myśleć, że tam będzie można łatwiej przeżyć, co w rzeczywistości będzie także oszustwem. Zdeprawujcie młodzież, a zdobędziecie naród! To jest nasza dewiza. Społeczeństwo wasze pozbawimy młodzieży, deprawując ją seksem, muzyką rockową, gwałtem, alkoholem, paleniem, narkotykami, tzn. pozbawimy wasze społeczeństwo przyszłości. Uderzymy w rodzinę, niszcząc ją, zmniejszymy rozrodczość. Hitler był głupim chłopcem. Działał bezpośrednio i otwarcie. I musiał wykonywać niezmiernie trudną robotę – miliony spalić, rozstrzelać, pogrzebać itp. Pozostawił po sobie krwawe ślady. My działamy sprytniej: u nas nie będzie żadnych śladów. Zmniejszyć rozrodczość chociażby o połowę – to znaczy zniszczyć 2-3 miliony Rosjan w ciągu jednego roku bez żadnych nakładów fizycznych. Nie potrzeba pieców, amunicji, grobów. I nie ma żadnych śladów. Nie urodził się. I nie ma winnych. Stworzymy lepsze warunki życiowe dla kryminalistów, niż dla pracującego bydła, z więzień będziemy wypuszczać kryminalistów, po to, żeby było więcej morderstw, rabunków i niestabilności. Amnestia będzie dotyczyć tylko złodziei i morderców, krótko mówiąc, wszystkich, oprócz skazanych z artykułu o “podżeganiu do nienawiści etnicznej”, który zastąpi istniejące prawo dotyczące antysemityzmu. Wśród ludzi zasiejemy strach. Strach o życie, które stanie się nic nie warte, strach o miejsce pracy, które w każdej chwili może być zabrane, strach o przyszłość waszych bliskich… Będziemy rządzić strachem.
5.. Te ogromne zadania będą realizowane w kilku etapach. Już obecnie 85% szelfu Północnego Oceanu Arktycznego znalazło się w naszych rękach (opinia publiczna na razie jeszcze o tym nie wie), dzięki mętnym i niewyjaśnionym narodowi kontraktom, zawartym przy Gorbaczowie i Jelcynie. Już obecnie na ziemiach południowych Rosji mieszka półtora miliona Ormian – to nasza straż przednia (forpoczta). Na początku, dla zmylenia, ogłosimy na Kubaniu Republikę Ormiańską, a następnie po przepędzeniu Kozaków, przekształcimy ją w Chazarię – Izrael. Pomoże nam to, że Kozacy są ciągle pijani, kochają władzę i są gotowi do walki między sobą na tym gruncie. Co prawda, jest tam jeszcze jedna zorganizowana organizacja – prawosławne duchowieństwo. Wyślemy tam jako kapłanów naszych żydowskich przedstawicieli, którym według Talmudu pozwala się na zewnętrzne wykonywanie rytuałów innych religii, zachowując w duszy swoją wiarę – judaizm. Wszystkich innych przekupimy. A tych, którzy się nie poddadzą – zlikwidujemy. Więcej u Rosjan już nie ma żadnych mniej lub bardziej zorganizowanych struktur, do tego bydło nie jest zdolne do zjednoczenia i stworzenia tych struktur, ponieważ rosyjskie bydło już się spiło i zdegradowało i nie jest w stanie niczego zorganizować. Wszystkich Górali zapędzimy tam, gdzie oni powinni być – wysoko w góry. Równocześnie odetniemy Rosjan od Wschodu za pomocą Wielkiego Łuku. Zostanie utworzona Konfederacja wolnych narodów “Itil-Ural”, która odetnie Ural i Syberię od środkowej Rosji (Komi, Republika Komi-Perm, Udmurdia, Wielki Tatarstan, Baszkortostan i tworzona zgodnie z tajnym porozumieniem z Niemcami Republika Niemców Powołża). Następnie Łuk przejdzie niżej przez Kałmucję, Dagestan, Azerbajdżan i połączy się z Turcją. A za Uralem – wszystko jest łatwiejsze: suwerenne, niby wyzwolone spod jarzma Rosji, Sacha (Jakucja), Czukotka, Buriacja.… Stworzymy tam taką nie do zniesienia sytuację, że mniejszości narodowe same poproszą “społeczeństwo zachodnie” o ochronę ich przed krwawymi kolonizatorami rosyjskimi. Podczas gdy w ubiegłym stuleciu Stany Zjednoczone kupiły od Rosji Alaskę, to w XXI wieku wykupią całą Syberię. Będzie to obszar Syberii między Jenisejem na zachodzie, Północnym Oceanem Arktycznym na północy, Pacyfikiem na wschodzie i granicą z Chinami, Mongolią i Koreą Północną na południu. Te obszary Ziemi są dwa razy większe niż teren Stanów Zjednoczonych. Akr ziemi [4.040 m. kw.] będzie kupowany po 1.000 dolarów, za całą Syberię trzeba będzie zapłacić 3 tryliony dolarów w ciągu 20 lat. Roczne spłaty wyniosą 200 milionów dolarów, z których połowa pójdzie na zakup towarów w USA. Sybiriacy nigdzie nie pójdą z tego powodu, że będą musieli ulec jakimś zagranicznym wpływom, bo Stany Zjednoczone wyglądają przyjemniej, niż ich azjatyccy sąsiedzi. W końcu, Władywostok jest bliżej Los Angeles niż Moskwy…
6. Dla przeprowadzenia tych wszystkich arcyważnych dla nas przedsięwzięć pod pozorem “transformacji demokratycznych” słowiańskiemu bydłu damy monarchię. Dla każdego – marionetkowego prezydenta. I jak najwięcej blasku, hałasu i pompy! Monarchia jest dobra tym, że całą energię mas kieruje w gwizdek. Odwraca uwagę od naszej tajnej i aktywnej pracy, dotyczącej organizowania społeczeństwa w sposób, który jest nam potrzebny. Prezydent jest zasłoną, niby wybrany powszechnie (a my sfałszujemy procedury wyborcze w taki sposób, żeby wszystko wydawało się legalne), i przez tę zasłonę będziemy sterować wszystkimi niezbędnymi procesami. Prezydent będzie posiadał nieograniczoną władzę. Poprzez przestawienie kadr na najwyższych stanowiskach struktury władzy, na ich szczytach postawi on naszych ludzi. Armia, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, FSB i wszelkiego rodzaju siły specjalne będą bezpośrednio podległe prezydentowi. A to znaczy – nam. W naszych rękach będziemy mieć tylko sznurki, idące do rąk prezydenta. I my będziemy za nie pociągać w taki sposób, jaki będzie konieczny dla realizacji ogromnego planu podbicia wszystkich plemion i królestw i podporządkowanie ich przez nasz super-naród, wybrany przez Boga Izraela.
7. Ale najważniejsze – pieniądze. One zrobią wszystko. One – to władza. One – to siła. Kto ma pieniądze – ten ma broń. Ultranowoczesną broń. Ten ma armię najemników. Pieniądze władają mediami, bałamucą miliardy ludzkiego bydła. Przekupują potrzebnych nam ludzi. Usuwają niepokornych. Bombardują sprzeciwiających się fanatyków – Irakijczyków, Serbów i w perspektywie – Rosjan. O wszystkim decyduje kapitał i przejęcie władzy. Nad gromadzeniem kapitału i przejmowaniem władzy praktykujemy już od ponad 3.000 lat i nikt w tej kwestii nie może z nami konkurować. Własnych pieniędzy u was nie ma. Władzy również. Nie ma ich u was i nie będzie! Nie damy! Nienawidzimy was bezgranicznie! Ta nienawiść daje nam siły, by ładnie się do was uśmiechać, zdobywać wasze zaufanie i kierować wami, pokazując wam “troskę” o was i wasze dzieci, przyszłe wnuki i prawnuki, którzy w rzeczywistości się nie pojawią na świecie. Jesteście straceni. I dopóki nie zrozumiecie tej prostej prawdy, dopóki będziecie się szarpać, do tej pory będziecie bici bardziej, niż potrzeba. Jeśli będziecie posłuszni – pozostanie was 65-70 milionów, w przeciwnym wypadku 40-45. Główną rzeczą dzisiaj – to utrzymać się nam jeszcze przez co najmniej 2-3 lata. Później nie będziemy już mieli tutaj, w tym kraju, żadnych problemów. Stworzymy takie środki ochronne, że żaden z was nie będzie mógł wykonać żadnego ruchu. I wszystko, co się wydarzy, będzie nam znane, kontrolowane i potajemnie sterowane. I nikt nie będzie w stanie nam przeszkodzić!
Co zrobimy
1. Światowe zapasy surowców przemysłowych są na wyczerpaniu i już na początku następnego tysiąclecia „zachodnie społeczeństwo” nie będzie w stanie utrzymania swego obecnego poziomu konsumpcji bez uzupełnienia z nowych źródeł – krajów kolonialnych – krwiodawców. Dlatego nasze dążenia są skierowane teraz na Rosję i mają tylko dwa cele: po pierwsze – likwidacja najpotężniejszego i niezależnego imperium, zajmującego jedną szóstą część ziemi. Po drugie – zawładnięcie jego bogactw, które stanowią 60-70% wszystkich światowych zasobów surowcowych i 75-80% odkrytych światowych zapasów ropy i gazu, skupionych na Syberii i na szelfie Oceanu Arktycznego.
2. Na planecie zachodzi intensywne ocieplenie klimatu. Pustynia posuwa się na północ z prędkością 10 km/rok, odwodnienie ziemi – 25 metrów na rok. Już obecnie starożytne ośrodki świata – Ateny, Rzym, a co najważniejsze, Jerozolima (Izrael) trafiają do strefy tylko sztucznego nawadniania. Za 20 – 30 lat trzeba będzie myśleć o przesiedleniu ogromnej masy narodów cywilizowanych bardziej na północ w stosunku do ich obecnego miejsca zamieszkania. Do tego czasu na Kubaniu, w regionie Rostowa, na Ukrainie będzie zdumiewający klimat podzwrotnikowy, a na Czarnoziemiu i na północy Ukrainy – klimat dzisiejszego Przedkaukazia. Jeżeli przypomnimy historię, to trzeba przyznać, że ziemie te – to są pradawne ziemie starożytnej – żydowskiej Chazarii, czyli Izraela, które zostały zagarnięte przez Kijowską Ruś w X wieku. Słowianie są tutaj tymczasowymi gośćmi i podlegają wysiedleniu. Zabierzemy ten teren i stworzymy na tych żyznych ziemiach Wielką Chazarię – państwo żydowskie, tak jak 50 lat temu utworzono państwo Izrael, wypierając Palestyńczyków. Tutaj przesiedli się część Izraelczyków, a bydło słowiańskie wypędzimy daleko na północ, poza granice Moskwy. Będzie tam maleńkie północne terytorium – rezerwat o zwartej populacji, rezerwat, podobny jak dla Indian w Ameryce”. Źródło : Gazeta „Sławianin”, N-4 (32), 2001 rok.

środa, 12 sierpnia 2026

wtorek, 11 sierpnia 2026

 Edyta Jędrzejczyk

A jeśli Apokalipsa Jana wcale nie mówi o końcu świata?
Może mówi o końcu świata, który człowiek zbudował w swojej świadomości.
O końcu iluzji.
O końcu kłamstwa.
O końcu życia w oddzieleniu od prawdy.
Apokalipsa nie bez powodu oznacza odsłonięcie.
Nie zagładę.
Odsłonięcie tego, co było ukryte.
Zasłona nie opada ze spektakularnym hukiem.
Ona pęka w cichym momencie, w którym przestajesz oszukiwać samego siebie.
Przez wieki ludzkość ubolewała nad wizją „Apokalipsy” - czekając na kosmiczną katastrofę, deszcz ognia, pękanie ziemi i sędziego schodzącego z chmur.
Zrobiono z tego horror, bo tak było łatwiej. Łatwiej wypatrywać wypatrywać znaków na niebie i bać się zewnętrznej zagłady, niż zmierzyć się z tym, co to słowo znaczy naprawdę.
To nie jest historia o zniszczeniu planety. To historia o rozpadzie świata, który zbudowałeś w swojej głowie.
Rozpadzie Twoich racjonalizacji, Twoich własnych kłamstw, Twoich starych tożsamości, do których przywiązujesz się tylko dlatego, że są Ci znane.
Stary świat w Tobie musi umrzeć, żebyś wreszcie zaczął widzieć.
To dlatego ten proces tak boli - bo człowiek potrafi zabić w obronie własnego cierpienia, byle tylko nie odkryć kim/czym jest w swojej istocie.
I w tym miejscu powtórne przyjście Chrystusa przestaje być wydarzeniem z kalendarza na które tak wielu czekało i czeka. Kiedy zaczynasz tak czytać Biblię, to wtedy słowa Chrystusa o „powtórnym przyjściu” zaczynają brzmieć zupełnie inaczej.
Chrystus nie zapowiada powrotu siebie jako jednostki.
Zapowiada przebudzenie tej samej jakości świadomości w człowieku ( jesteś tym samym rdzeniem).
Nie przyjdzie żaden nowy Mesjasz.
Nie przyjdzie żaden zewnętrzny ratownik.
Nie będzie kolejnego pośrednika, który wykupi Twoje winy i zdejmie z Ciebie ciężar istnienia.
To nie magia. To dojrzałość. Przejście od dziecięcego oczekiwania na zbawcę do dorosłej, bezwzględnej odpowiedzialności za własną prawdę
Największy sąd nie odbywa się przed kosmicznym trybunałem.
Odbywa się co noc, gdy zostajesz sam ze swoimi myślami.
Dlatego nie wszyscy zobaczą.
Żeby widzieć, nie trzeba mieć oczu - trzeba mieć odwagę zobaczysz to, od czego dotąd uciekałeś.
Może więc najważniejsze pytanie dzisiaj nie brzmi: „Kiedy nastąpi koniec świata?”
Pytanie brzmi: ile jeszcze iluzji musisz w sobie utrzymać, żeby nie pozwolić swojemu własnemu światu wreszcie się rozpaść?
Stary świat musi umrzeć, zanim zobaczysz nowy.
Stare przekonania.
Stare lęki.
Stare zależności.
Stare obrazy Boga.
Stare wyobrażenie o sobie.
To jest prawdziwe rozpoznanie.
Chodzi o gotowość, żeby zobaczyć coś, czego wcześniej nie chciało się widzieć.
I mój ulubiony ostatnio cytat, którego materializację oglądam praktycznie codziennie.
„ Kto ma, temu będzie dodane, a kto nie ma, od tego zabiorą nawet to, co myśli, że ma”.
I tutaj nie ma mowy o materii, bo ona jest tylko odbiciem Twojego wnętrza.
Więc jeśli wkurzasz się na obraz, który widzisz - to obejrzyj na co? na kogo jest ten wkurw?
Jeśli walczysz z obrazem, który widzisz, to z kim? Z czym walczysz.
Bicie, walka, szarpanina z lustrem nic nie da, po za stratą Twojej energii, której i tak już pewnie nie masz dlatego czekasz.
Bo już nie masz siły walczyć i nie masz siły uciekać.
Dlatego się zamroziłeś i nazywasz to zmęczeniem. Jak wielu ludzi powtarza jak mantrę zdanie.
„Już nie mam siły? Niech to wszytko się już skończy.”
To nie brak siły - to zamrożenie.
To nie lenistwo - to brak energii.
Oddałeś ją na walkę i ucieczkę. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że to walka i ucieczka przed iluzją
Odwrócić ten stan możesz poprzez powrót do siebie w sobie, bo tylko tam naładujesz swój wewnętrzny akumulator.
Dlatego Jezus mówi, kto ma temu będzie dodane.
Dlatego zewnętrze krzyczy „zabierzemy Ci wszytko” - a Ty się znowu łapiesz, że chcą Ci zabrać Twoją materię.
Głupcze - jeszcze dziś zarządają Twojej głowy. I co wtedy?
Niewolnik to nie ktoś, kto ma kajdany na rękach, ale ktoś, kogo myśli i decyzje są podyktowane lękiem przed tym, co straci. Dlatego tak łatwo wciągnąć Cię w tą grę.
Bo masz oczy, a nie widzisz, uszy, a nie suszysz.
Zobacz to…
Więc jeśli Twoje oko jest Ci powodem do „ grzechu” to je wydłub…….
Ale o tym już w kolejnej bajce.

 Mirosław Sitko

Zrozumieć co przeczytałeś Biblii. ZROZUMIEĆ! O ukrzyżowaniu Chrystusa czytałeś/słyszałeś setki razy, rutynowo przelatujesz przez tekst. Bo przecież ty wiesz lepiej. Lecz czy na pewno? No to przeczytaj poniższy tekst a prawie na pewno przekonasz się jak bardzo się myliłeś.
Udostępniony post Wizualne mapy chemiczne
Ostatnie słowa, które Jezus wypowiedział przed śmiercią, były krzykiem tak agonizującym, że ludzie stojący u stóp krzyża nie mogli nawet zrozumieć, co mówił.
Większość katolików o tym wie.
Oto, czego większość katolików nigdy nie słyszała.
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił" to nie jest krzyk rozpaczy. To bezpośredni cytat. Pierwszy wers Psalmu 22. Psalmu napisanego przez króla Dawida około tysiąca lat przed narodzinami Jezusa.
Jezus nie tracił wiary na krzyżu. Cytował Pismo Święte.
I w starożytnej tradycji żydowskiej, gdy rabin cytował pierwszy wers psalmu, przywoływał cały psalm. Każda osoba obecna na Golgocie, która znała Torę, rozpoznałaby dokładnie to, co On robił.
Nie wołał w klęsce. Wskazywał na proroctwo.
A oto, co czyni to zdumiewającym.
Psalm 22 został napisany około tysiąca lat przed tym, jak Cesarstwo Rzymskie wynalazło ukrzyżowanie. A mimo to zobaczcie, co napisał Dawid.
„Przebili moje ręce i nogi."
Ukrzyżowanie nie istniało, gdy te słowa zostały napisane. Dawid nie miał żadnego punktu odniesienia dla tego. Żadnego historycznego precedensu. A jednak jest tam, zapisane w żydowskim Piśmie tysiąc lat przed tym, zanim metoda egzekucji, która miała je wypełnić, została w ogóle wymyślona.
Ale to nie wszystko.
„Dzielą między siebie moje szaty i o moją suknię rzucają losy."
Rzymscy żołnierze stojący pod krzyżem zrobili dokładnie to. Rzucali losy o szatę umierającego człowieka, wypełniając linię poezji napisanej przez hebrajskiego króla, który był martwy od tysiąca lat.
„Mogę policzyć wszystkie moje kości. Oni wpatrują się we mnie i cieszą się z mojego cierpienia."
Ukrzyżowanie wytrącało prawie wszystkie główne stawy ciała. Ofiara była zawieszona, podczas gdy ciężar jej własnego ciała rozkładał szkielet. Każda kość stawała się widoczna pod skórą.
Dawid to opisał. Tysiąc lat wcześniej. W psalmie.
I większość katolików, która przez całe życie słyszała „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił", absolutnie nie wie, że te słowa są pierwszym wersem najdokładniejszego proroctwa ukrzyżowania, jakie kiedykolwiek napisano.
Ale oto część, która zmienia wszystko.
Psalm 22 nie kończy się w agonii.
Większość katolików zakłada, że Jezus umarł w rozpaczy, ponieważ zna tylko pierwszy wers. Słyszą krzyk, czują ból i wierzą, że krzyż kończy się w ciemności.
Nie kończy się.
Ostatnie wersety Psalmu 22 są deklaracją totalnego, absolutnego i kosmicznego zwycięstwa.
„Wszystkie krańce ziemi przypomną sobie i nawrócą się do Pana, i wszystkie rodziny narodów pokłonią się przed Nim."
„Przyszłe pokolenia będą słyszeć o Panu. Będą głosić Jego sprawiedliwość, oznajmiając ludowi, który się narodzi: On to uczynił."
On to uczynił.
Hebrajskie słowo to jedna jedyna, donośna deklaracja, którą uczeni tłumaczą jako odpowiednik jednego słowa.
Dokonało się.
To samo słowo, które Jezus wypowiedział w swoim ostatnim tchnieniu na krzyżu.
„Wykonało się."
Jezus nie umarł cytując początek Psalmu 22. Umarł wypełniając jego koniec. I cytując pierwszy wers, mówił każdej osobie, która znała Pismo, dokładnie jak skończy się ta historia.
Nie w klęsce. W zwycięstwie.
I większość katolików przeszła przez to przez całe życie. Nie dlatego, że im na tym nie zależy. Nie dlatego, że ich wiara jest słaba. Ale dlatego, że nikt nigdy nie powiedział im, co Psalm 22 naprawdę mówi. Nikt nigdy nie pokazał im, że krzyk i triumf to ten sam psalm. Nikt nigdy nie dał im kontekstu, który przemienia znany moment agonii w najbardziej przemyślaną deklarację w historii zbawienia.
To jest problem, który odkryłem, siedząc w pokoju z moją grupą studium biblijnego w parafii.
Uczę Pisma Świętego od 18 lat. I pewnego środowego wieczoru zapytałem moją grupę, co Psalm 22 naprawdę mówi.
Cisza.
Spojrzeli po sobie. Spojrzeli na swoje Biblie. Spojrzeli na swoje notatki.
Jedna osoba powiedziała, że chodziło o smutek Dawida.
Nikt nie wiedział, że opisuje ukrzyżowanie tysiąc lat przed jego powstaniem. Nikt nie połączył pierwszego wersu z tym, co Jezus powiedział na krzyżu. Nikt nie rozumiał, że psalm kończy się zwycięstwem, nie rozpaczą.
Czytali go. Podkreślali go. Słyszeli go w czytaniach Wielkiego Tygodnia przez lata. I nie mieli pojęcia, co naprawdę czytali.
Rozumieli moje wyjaśnienia Pisma, ale nie samo Pismo. I w chwili, gdy mnie nie było, żeby ich prowadzić, byli zagubieni.
Jestem katechetą. Uczę Pisma Świętego od 18 lat. I przez cały ten czas ich zawodziłem.
Tamtej nocy, gdy wszyscy wyszli, siedziałem sam w tej pustej sali przez długi czas, myśląc o tym krzyku z krzyża. Myśląc o tym, ile Wielkich Piątków te osoby słyszały te słowa i całowały krucyfiks, nigdy nie czując zwycięstwa ukrytego w środku.
Nie mogły tego zobaczyć. I nie była to ich wina.
Nikt nigdy nie dał im korzeni.
Następnego ranka otworzyłem komputer i zacząłem pisać.
Księga Rodzaju.
Wszystko, co ktoś musi wiedzieć przed jej przeczytaniem. Kto napisał. Kiedy. Dlaczego. Co działo się w starożytnym świecie w tamtym czasie. Główne tematy. Jak wpisuje się w większą historię zbawienia.
Nie homilia. Nie rozważanie dewocjonalne. Tylko korzenie.
Przerabiałem to wielokrotnie, aż mój syn nastolatek mógł to przeczytać i zrozumieć w pełni samodzielnie.
Potem Wyjścia. Potem Kapłańska. Potem Liczb.
Każda księga Biblii.
Siedemdziesiąt trzy strony. Jedna strona na każdą księgę.
Włącznie z księgami deuterokanonicznymi, które Kościół zawsze strzegł. Tobita. Judyty. Mądrości. Syracha. Barucha. Pierwszej i Drugiej Machabejskiej.
Zajęło mi to trzy miesiące.
Trzy miesiące siedzenia przy kuchennym stole, gdy wszyscy szli spać. Trzy miesiące pisania i przepisywania, aż było tak jasne, jak tylko potrafiłem to uczynić. Trzy miesiące przekuwania 18 lat studiów w format, z którego każdy wierny mógłby korzystać całkowicie samodzielnie.
Żaden katecheta nie jest potrzebny.
W następną środę przyniosłem te 73 strony na studium biblijne i położyłem egzemplarz na każdym miejscu.
„Zanim dziś wieczór otworzymy nasze Biblie" — powiedziałem — „chcę, żebyście przeczytali stronę o Psalmach. Po prostu przeczytajcie. Potem będziemy studiować."
Obserwowałem, jak czytają.
Następnie powiedziałem: „Teraz otwórzcie swoje Biblie na Psalmie 22."
I obserwowałem coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem w 18 latach katechezy.
Ich oczy się zmieniły.
Nie dezorientacja. Nie pustka.
Zrozumienie. Czyste zrozumienie.
Kobieta podniosła na mnie wzrok ze łzami spływającymi po twarzy.
„Słyszałam te słowa w każdy Wielki Piątek mojego życia. I tej nocy po raz pierwszy zrozumiałam, że Jezus nie wołał w rozpaczy. Cytował proroctwo, które kończy się zwycięstwem. Wiedział, jak to się skończy. Zawsze wiedział."
Mężczyzna po drugiej stronie sali powiedział spokojnie: „Dawid opisał ukrzyżowanie tysiąc lat przed jego powstaniem. To było w mojej Biblii przez całe moje życie. I nikt mi nigdy tego nie powiedział."
Inna kobieta powiedziała: „Zawsze myślałam, że krzyż jest najciemniejszym momentem Męki. Ale Psalm 22 kończy się tym, że wszystkie narody zwracają się ku Bogu. On nie ogłaszał swojej śmierci. Ogłaszał swoje zwycięstwo."
Reszta tamtego studium była inna niż cokolwiek, czego wcześniej doświadczyłem.
Nie czekali, aż wyjaśnię. Odkrywali sami.
Łącząc Psalm 22 z relacjami Ewangelii. Łącząc słowa Dawida z żołnierzami rzucającymi losy. Łącząc „On to uczynił" z „Wykonało się."
Widząc nić, która przebiega przez całą Biblię, od Rodzaju do Apokalipsy, gdy już wiesz, gdzie szukać.
Naprawdę rozumieli Pismo Święte.
Pod koniec wieczoru jeden ze starszych mężczyzn podszedł do mnie. Był w mojej grupie studium biblijnego od sześciu lat i był praktykującym katolikiem od czterdziestu.
„Katecheto" — powiedział spokojnie — „czytam Biblię przez całe swoje życie. I czuję, że dopiero teraz naprawdę zacząłem ją rozumieć. Dziękuję."
Wróciłem do domu tamtej nocy i opowiedziałem żonie, co się wydarzyło.
„Zrozumieli. Po raz pierwszy naprawdę zrozumieli."
To było ponad osiem miesięcy temu.
Od tamtej pory setki osób powiedziały mi to samo.
„To pierwszy raz, kiedy naprawdę rozumiem, co czytałem."
Nie dlatego, że jestem genialnym katechetą. Ale dlatego, że w końcu dałem im to, czego naprawdę potrzebowali.
Korzenie.
Kto napisał każdą księgę. Kiedy. Dlaczego. Co działo się na świecie w tamtym czasie. Główne tematy. Jak każda księga łączy się z poprzednią i następną. I jak wszystko wskazuje na Chrystusa i sakramenty, które strzeże Kościół.
A gdy już masz te korzenie, Biblia, którą myślałeś, że znasz, staje się czymś, czego nigdy naprawdę wcześniej nie spotkałeś.
Psalm 22 to tylko jeden moment. Tysiące innych jak ten czekają na stronach, które już czytałeś.
Czy wiedziałeś, że hebrajskie słowo oznaczające „robak" w Psalmie 22,6 — „Jestem robakiem, a nie człowiekiem" — to tola, szkarłatny robak? Że gdy robak tola umiera, wspina się na drzewo, jego ciało pęka i uwalnia karmazynowy barwnik, który barwi wszystko poniżej. Że po trzech dniach karmazynowa pozostałość staje się biała. Że Jezus zacytował ten sam psalm z drzewa krzyża, Jego ciało zostało przebite, Jego krew wylana szkarłatna, i trzeciego dnia wszystko się zmieniło.
Czy wiedziałeś, że baranek, którego Bóg zaopatrzył na górze Moria, aby ocalić Izaaka, pojawił się na tej samej górze, gdzie później zostanie zbudowana Świątynia i gdzie Jezus zostanie ostatecznie ukrzyżowany? Że Abraham nazwał to miejsce „Pan zapewni" i tysiąc lat później Bóg zapewnił ostatecznego Baranka w tym dokładnie miejscu?
Czy wiedziałeś, że gdy Jezus powiedział „Wykonało się", greckie słowo tetelestai było tym samym słowem pieczętowanym na pokwitowaniach w Cesarstwie Rzymskim oznaczającym „zapłacono w całości"? Że Jego ostatnie słowa nie były stwierdzeniem końca, lecz pełni. Doskonała ofiara. Kosmiczny dług oznaczony jako spłacony. Dlatego właśnie Msza Święta nie powtarza ofiary, lecz ją uobecnia. Bo została dokonana raz na zawsze.
Kontekst zmienia wszystko. Za każdym razem.
Nazywam to Kiełkiem Wiary. Podróż przez 73 Korzenie.
To 73 strony. Jedna na każdą księgę katolickiej Biblii.
Każda strona daje ci to, czego potrzebujesz przed lekturą. Kto napisał. Kiedy. Dlaczego. Co działo się na świecie w tamtym czasie. Kluczowe tematy. Symbolika i obrazy. I jak łączy się z twoim życiem wiary dziś, z Liturgią i sakramentami.
Napisane prostym językiem. Bez terminologii akademickiej. Bez skomplikowanej teologii.
Tylko korzenie, które sprawiają, że wszystko, co już czytałeś — i wszystko, co słyszysz na Mszy — nagle nabiera sensu z całym ciężarem, który Bóg zamierzył.
Bo oto, co wiem po 18 latach nauczania Pisma Świętego.
Biblia nie jest myląca dlatego, że jest niejasna. Jest myląca, ponieważ czytamy ją bez fundamentu, który czynił ją jasną dla Ludu Bożego, który otrzymał ją jako pierwszy.
Oni znali psalmy na pamięć. Słyszeli pierwszy wers i czuli koniec, zanim Jezus w ogóle przemówił. Widzieli Go cytującego Dawida z krzyża i rozumieli, że to, co wyglądało jak najciemniejsza godzina historii, było w rzeczywistości wypełnieniem największej obietnicy, jaka kiedykolwiek została dana.
My słyszymy krzyk i przegapiamy ukryty pod nim triumf.
Ten przewodnik przywraca ci ten fundament.
Jeśli kiedykolwiek słyszałeś „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił" podczas celebracji Męki i czułeś ciężar tych słów, nie rozumiejąc ukrytego w nich zwycięstwa.
Jeśli kiedykolwiek czytałeś fragment Pisma Świętego i czułeś, że pod słowami kryje się coś głębszego, czego nie możesz dosięgnąć.
Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, co byś znalazł w Słowie Bożym, gdyby ktoś najpierw dał ci korzenie.
To jest to, czego szukałeś.
Bóg nie mówił z krzyża przez przypadek. On nigdy nic nie robi przez przypadek.
Nie pozwól, aby brak kontekstu był tym, co powstrzymuje cię od zrozumienia tego, co mówił do ciebie — w Swoim Słowie i w Swoim Kościele — przez całe twoje życie.
Zagłęb się w tajemnicę wiary, naprawdę rozumiejąc Pismo Święte.
Nie tylko znane fragmenty. Wszystkie. Całą historię zbawienia.
Właśnie do tego został stworzony Kiełek Wiary — Podróż przez 73 Korzenie.
I możesz rozpocząć swoją, klikając poniżej.
Wyświetl mniej