sobota, 10 stycznia 2026

 Andrzej Dąbrowski

Skąd się to wszystko wzięło?Religie,każda na swój sposób opisuje zjawiska astronomiczne i utożsamia je z narodzinami Boga.Te opisy pochodzą jednak z zamierzchłej przeszłości, kiedy Słońce było uważane za Boga.
Na całym świecie czczono Bogów reprezentujących te same cechy. Powstają,więc pytania. Dlaczego w różnych epokach mamy do czynienia z tym samym?Skąd się wzięła dziewica? Dlaczego wszyscy przychodzili na świat 25 grudnia? Dlaczego wszyscy zmartwychwstawali po trzech dniach?
Dlaczego prowadzą ze sobą zawsze 12 uczniów?
Odpowiedź poznamy przyglądając się ostatniemu ze słonecznych bóstw.
W chrześcijaństwie Jezus Chrystus narodził się z dziewicy Marii 25 grudnia w Betlejem.Gwiazda jaśniejąca na wschodzie przywiodła do niego trzech królów,którzy przywieźli dary w postaci mirry, kadzidła i złota.Jezus miał 12 uczniów, czynił cuda,uzdrawiał, chodził po wodzie i wskrzeszał zmarłych.Nazywano go Królem nad królami,Synem Boga,Światłością świata,Barankiem Bożym. Zdradzony przez Judasza został ukrzyżowany i złożony w grobie.Zmartwychwstaje po trzech dniach i wstępuje do nieba.Kolejność tych wydarzeń wyjaśniają zjawiska astrologiczne.
Gwiazda na wschodzie zapowiadająca narodziny Syna Bożego to Syriusz,który 24 grudnia ustawia się w jednej linii z trzema gwiazdami w Pasie Oriona,które nazywamy Trzema Królami.Te gwiazdy,ustawione w jednej linii wskazują miejsce gdzie 25 grudnia wzejdzie Słońce.Dlatego Trzej Królowie podążają za gwiazdą na wschód do miejsca gdzie wschodzi/rodzi się Bóg Słońce.Egipcjanie odwzorowali to w trzech piramidach i Sfinksie,który patrzy dokładnie na Wschód gdzie pojawia się Syriusz.Dziewica to Gwiazdozbiór Panny po łacinie nazywany Virgo,czyli dziewica.Często nazywa się go Domem Chleba i symbolicznie przedstawia jako kobietę z kłosem zboża bo symbolizuje sierpień i wrzesień,czyli czas żniw. Dom Chleba w dosłownym tłumaczeniu to Betlejem,czyli miejsce narodzin Jezusa.Odnosi się to jednak do zjawisk zachodzących na niebie, a nie na Ziemi. Po przesileniu letnim następują coraz krótsze dni,a noce coraz dłuższe i Słońce widziane z półkuli północnej zdaje się skracać swoją drogę w czym starożytne cywilizacje widziały umieranie Boga.Apogeum tego corocznego zjawiska następuje 22 grudnia kiedy śłońce osiąga najniższy pułap i pozornie na trzy dni-22,23,24 zawisa w tym samym miejscu na nieboskłonie,niedaleko od Krzyża Południa.Bóg,więc umarł na krzyżu i tak mamy we wszystkich religiach.Jednak 25 grudnia mamy przesilenie zimowe i Słońce rusza się z miejsca zapowiadając coraz dłuższe dni.Bóg,więc po trzech dniach zmartwychwstał.Taka sama historia jest utrwalona w wierzeniach hinduskich.W mitach religijnych te gwiazdy przyniosły Jezusowi dary z mirry, kadzidła i złota.Jednak czy tylko Jezusowi? To samo mamy w historii Kriszny,który 900 lat przed Jezusem pojawił się w Indiach.
Przyszedł na świat w ubogiej stajence, w żłóbku z sianem. Cudem uniknął śmierci, gdyż władca tej krainy zarządził rzeź niemowląt do pierwszego roku życia.
Matka Kriszny rodziła w obcym mieście , udała się tam, by płacić podatek; Kriszna również urodził się w żłobie; również uratował się z wielkiej rzezi zgotowanej przez tyrana; mały Kryszna musiał wraz z rodziną uciekać z ojczyzny. Podobnie jak w historii Jezusa gwiazda na wschodzie zapowiadała jego nadejście, a po narodzinach złożono mu w dary z mirry, kadzidła i złota. Po śmierci zmartwychwstał. Tradycja hinduistycznego Kriszny jest podstawą religii związanej z „bogiem-pasterzem".Losy i historie naszych bohaterów są w głównych wątkach takie same.A Trzej Królowie to trzy gwiazdy w Pasie Oriona.
To "wskrzeszenie" Słońca świętowano jednak dopiero z nastaniem równonocy wiosennej,czyli na Wielkanoc bo dopiero wtedy dni stają się dłuższe od nocy,więc Bóg Słońce pokonuje ciemność,a na Pólkuli Północnej pojawiają się oznaki rodzącego się od nowa życia.Zodiak ma 12 astrologicznych znaków,a Jezus,czyli Słońce podróżuje wokół nich.Liczba 12 często pojawia się w Biblii,a krzyż zodiakalny to metafora przedstawiająca wędrówkę i życie Słońca. Jednak krzyż zodiakalny nie służył tylko ich odwzorowaniu,ale był też pogańskim symbolem duchowego życia.W uproszczeniu wyglądał jak krzyż z kołem w środku i jest nie tylko chrześcijańskim symbolem,ale odwiecznym symbolem duchowego życia.To pogańska wersja zodiakalnego krzyża.Pozdrawiam serdecznie
Jarek Kejna
Andrzej Dąbrowski to jest zakłamane, to co napisałeś. Jezus Chrystus nie urodził się 25 grudnia. I wszystko się wali. Biblia opisuje kościół odstepczy, powszechny który przesiaduje tych trzymających się Biblii i biblijnych przykazań a nie tych z katechizmu kościoła katolickiego, fałszywych. Tenże właśnie kościół powszechny wszystko robi na opak, wbrew Bogu jedynemu. Jest tylko jedna religia i opisana jest w Biblii, która dzierży resztka ludu Bożego wiernie trzymająca się prawdy i Boga Stwórcy. To co napisałeś o tych religiach to prawda, wszystkie mają kult słońca, także odstepcze chrześcijaństwo toteż wszystkie świecą dzień słońca a nie dzień siódmy tygodnia jak nakazał Bóg.

czwartek, 8 stycznia 2026

 ,,Coca Cola – jaki jest jej sekretny składnik?

W 2006 roku w Turcji po raz pierwszy na świecie wszczęto przeciwko Coca-Coli postępowanie sądowe w związku ze składem napoju. Na etykiecie zazwyczaj jest mowa, że Coca-Cola zawiera cukier, kwas fosforowy, kofeinę, karmel, dwutlenek węgla i trochę „ekstraktu”. Ten ekstrakt właśnie wywołał podejrzenie. Koncern Coca-Cola został zmuszony do ujawnienia tajemnicy z czego właściwie robi colę. Był to płyn uzyskany z owada Cochineal. Koszenila to owad żyjący na Wyspach Kanaryjskich i w Meksyku. Owad przysysa się do rośliny, pije z niej sok i nigdy nie rusza się z miejsca. Dla tego owada przygotowuje się specjalne pola. Owady zbierają mieszkańcy wiosek … Z samic i jaj tych owadów powstaje pigment, który nazywa się karminem, barwi on coca-colę na kolor brązowy. Suszone koszenily wyglądają jak rodzynki, ale w rzeczywistości to owady! Teraz już wiemy co oznacza słowo „Koka” w nazwie napoju. A teraz, co skrywa się pod słowem „Kola”. Aby to zrobić, trzeba opowiedzieć historię pracownika, który spędził 23 lata pracując w fabryce Coca-Coli. Surowcem do coli są słodkie korzenie, tymi korzeniami żywią się różne ssaki, w tym myszy. Duże firmy produkujące colę zbierają te korzenie w tonach za pomocą koparek. Przy zbiorze wielu ton korzeni nie są w stanie wyciągnąć myszy. Dlatego korzenie są miażdżone razem z tym, co było pomiędzy korzeniami. Dopiero po tym, resztki wełny, łapy itp. wyciągane są z takiej masy! Ponieważ napój ma ciemniejszy odcień, nie można zauważyć, że zawiera on również krew i sok żołądkowy myszy. Oczywiście, giganci – firmy produkujące colę, starają się neutralizować szkodliwe substancje za pomocą chemikaliów. Przez 23 lata pracownik, który opowiadał tę historię, nigdy nie wypił szklanki coli.
Dalej osądźmy sami.
Naukowcy z Waszyngtonu rozłożyli składniki będące jednym ze składników Coca-Coli. Okazało się, że karmel – to nie stopiony cukier, ale mieszanka chemiczna cukru, amoniaku i siarczynów, otrzymywana przez wysokie ciśnienie i temperaturę. Może powodować raka płuc, wątroby, tarczycy i białaczkę. Wyjaśniło się, że w gazie jest spirytus: to jest podstawa tego właśnie tajnego dodatku ” 7 x”. Do alkohol dodaje się kilka kropel olejków aromatycznych, kolendrę i cynamon. A ciecz owada koszenili – dzięki karminowi w ogóle nie przeszła certyfikacji, dlatego w niektórych krajach nie produkuje się coli.
Jak organizm reaguje na colę?
Coca Cola pod mikroskopem: fakty, które postawią kropkę nad pytaniem, pić czy nie pić:
Po 10 minutach.
10 łyżeczek cukru „uderzą” w nasz system (to codzienna polecana norma). Nie czujemy tego, ponieważ kwas fosforowy tłumi działanie cukru.
Po 20 minutach.
We krwi będzie skok insuliny. Wątroba zamienia cały cukier w tłuszcze.
Po 40 minutach.
Wchłanianie kofeiny jest zakończone. Źrenice rozszerzą się.
Ciśnienie krwi wzrasta, ponieważ wątroba wrzuca więcej cukru do krwi.
Receptory adenozyny są blokowane, zapobiegając w ten sposób senności.
Po 45 minutach.
Twoje ciało zwiększa produkcję hormonu dopaminy, który pobudza centrum przyjemności w mózgu.
Ta sama zasada działania w przypadku heroiny.
Godzinę później.
Kwas fosforowy wiąże wapń, magnez i cynk w jelitach, przyspieszając metabolizm.
Zwiększa wydzielanie wapnia przez mocz.
Ponad godzinę.
W grę wchodzi działanie moczopędne.
Wapń, magnez i cynk znajdujące się w kościach są wydalane, podobnie jak sód, elektrolity i woda.
Ponad półtorej godziny.
Stajemy się drażliwi lub apatyczni. Cała woda z coca-coli, wydalana jest przez mocz.
Coca Cola pod mikroskopem: fakty, które postawią kropkę nad i w odpowiedzi pić czy nie.
Aktywnym składnikiem Coca-Coli jest kwas ortofosforowy. Jego pH wynosi 2,8. Aby przetransportować koncentrat Coca-Coli, ciężarówka musi być wyposażona w specjalne pojemniki przeznaczone do materiałów silnie korodujących. Szczegółowy skład reklamowanego produktu bezkofeinowego Coca-Cola Light: Aqua carbonated, E150d, E952, E950, E951, E338, E330, Aromas, E211
Może być zdjęciem przedstawiającym tekst
Wszystkie reakcje:
Ty, J

Kod 21 Dni Ktory Transformuje Kazdego | Eckhart Tolle

Dlaczego PRZEBUDZENI już się nie zakochują? – Carl Jung

piątek, 2 stycznia 2026

 ,,Zanim kolejny raz westchniesz z pogardą na dźwięk słowa „socjalizm”, zanim znowu powtórzysz, że „kiedyś to było szaro, biednie i bez perspektyw” tzn że propaganda wyprała ci mózg.

Przez 35 lat socjalizmu Polska nie była idealna, ale była budowana. Budowana z ruin, z niczego. Ludzie którzy odbudowywali Polskę nie pytali czy warto, tylko zakasali rękawy i wzięli się do roboty.
To wtedy powstały tysiące szkół, przedszkoli, żłobków. Huty, fabryki, stocznie, lotniska. Zelektryfikowano kraj, pociągi i autobusy docierały do najmniejszych wiosek. W kinach, remizach i na boiskach tętniło życie. Dzieci miały modelarnie, dorośli pracę, a starsi emerytury, które pozwalały godnie żyć.
Nie było luksusów ale była wspólnota. Była równość. . Była opieka zdrowotna, która nie pytała o stan konta. Była kultura dostępna dla wszystkich, koncerty, teatr, kluby, domy kultury. Było wojsko, które mimo politycznych uwarunkowań miało realną siłę. Zniknął analfabetyzm. Zniknęła pańszczyzna. Zniknęło sanacyjne sobiepaństwo. Kraj nie był zadłużony. Nie był na sprzedaż.
A potem przyszła „wolność”.
Dziś mamy demokrację, kapitalizm i pełne półki. Ale emeryci liczą każdy grosz, a młodzi każdą godzinę pracy. Szpitale odsyłają pacjentów, bo brakuje środków na leczenie. Możemy kupić wszystko ale nie za swoje. Większość samochodów należy do Banków Mieszkania są na kredyt do emerytury. Żywność jedna z najdroższych w Europie. Pracujemy dwa razy więcej, żeby mieć połowę tego, co Niemiec, Belg czy Hiszpan. Nasz przemysł sprzedany za bezcen. Nasi inżynierowie oddani za darmo. Nasze długi trzydzieści razy większe niż za Gierka. A ZUS jest bankrutem.
Im więcej czytam o PRL i więcej pytam, tym bardziej upewniam się w tym, że Polacy nie umieli docenić tego co mieli.
Historia nie jest czarno-biała. A wolność bez godności, bez bezpieczeństwa, bez wspólnoty to tylko puste słowo. I może właśnie dlatego dziś, bardziej niż kiedykolwiek, warto zadać sobie pytanie: co naprawdę znaczy żyć lepiej.