sobota, 30 września 2023

 

Andrzej

Witam serdecznie.Prawdziwym Mistrzem nie jest Jezus jako osoba,lecz jego dusza. Bez znaczenia jest w jaki sposób my odbieramy ciało Jezusa i jaką ono pełniło funkcję w materialnym świecie. Mistrzem jest Słowo co ciałem się stało i prawdziwym uczniem jest dusza ucznia, a nie jego ciało.Ich świadomości są połączone w jedną,razem ze świadomością Mistrza i tylko to ma znaczenie.Razem ze świadomością Mistrza zostaną włączone w Słowo. Jakie więc znaczenie mają materialne ciała? Żadnego, i na cały cykl powinniśmy patrzeć od strony duchowej, a nie od materialnej. Bo patrząc na cały proces materialnie wyjdą nam takie dziwolągi jakie wyszły Ojcom Kościoła którzy redagowali ewangelie i w końcu umieścili całego Jezusa w opłatku ignorując fakt,że dusza Jezusa połączyła się z duszami uczni i wszyscy jako jedność połączyli się z Ojcem.Wątek jest trudny więc przypomnę film który omawiam. Jesteśmy w około 8 min. EWANGELIA JANA 11 - PRZYJDĘ ZASIĘ https://youtu.be/jiV36_oJRgU Słowo jest drogą,prawdą i życiem. Jest drogą ponieważ poprzez Słowo znajdujemy drogę powrotną, a następnie to Słowo nas wiezie do Boga. Inaczej mówiąc- Słowo jest pojazdem służącym duszy do mistycznego transportu.Słowo jest niezniszczalną wieczną prawdą, bo to Słowo stworzyło Wszechświat, i chociaż kiedyś on ulegnie zniszczeniu to ta Twórcza Moc pozostanie na zawsze.A razem z tą Mocą my, bo Moc jest życiem wiecznym. Ścieżka duchowa jest taka sama od początku ludzkości, i zdaniem autora, zawsze już taką zostanie. Autor wspomina,że w poprzednim rozdziale Jezus powiedział,że nauki których udziela nie są jego, tylko pochodzą od Ojca.Nauki te zawsze były takie same od zarania dziejów, a my możemy poznać te prawdy tylko za pośrednictwem żyjącego Mistrza otrzymując inicjację i postępując ścieżką duchową zgodnie z Jego wskazówkami. Autor twierdzi,że do Ojca nikt nie może się dostać bezpośrednio.I dokładnie taką wypowiedź Jezusa znamy z Biblii. Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca".(Ewangelia Jana) Dawno już to zauważyłem czytając przypowieść o zapraszanych gościach i jak zobaczyłem na poglądowych planszach Sławickiego gdzie my jesteśmy, a gdzie jest Źródło. Dzieli nas to co nazywamy wiecznością. Na razie, więc radzę zapomnieć o ciepłym przypiecku u Pana Boga, bo bez pomocy żyjącego Mistrza nie widzę takiej szansy i nie pomoże nam Jezus który już nie żyje od 2000 lat, i nie zaprowadzi nas do Boga żaden księdz tylko dlatego,że jest księdzem. Dotrzemy do Ojca tylko wtedy kiedy żyjący Mistrz nas zainicjuje i krok po kroku wtajemniczy w zasady i wprowadzi nas na ścieżkę duchową, ale dotyczy to tylko tych których wskaże Ojciec. Moim zdaniem nie wszystkie słowa Jezusa są przeznaczone dla ogółu bo wiedza przekazywana uczniom należała do tzw. wiedzy tajemnej. Jezus dzielił wiedzę nazywając ją "perłą" która nie dla wszystkich jest zrozumiała, więc nie trafia do wszystkich. "Nie dawajcie psom tego, co święte,i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze,by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się,nie rozszarpały was" W mojej ocenie tymi "wieprzami" są wszyscy którzy ślepo wierzą wymyślonej religii i z agresją reagują nie rozumiejąc słów Jezusa.Zgodnie z interpretacjami mistyków uważam,że Jezus dzielił wiedzę. Jedna jej część, jak np. przykazania Dekalogu i nakaz miłości była przeznaczona dla wszystkich. Ale już wiedza ściśle mistyczna była przeznaczona tylko dla wybranych i wtajemniczonych, którzy potrafili ją zrozumieć.I nie moją winą jest, że Ojcowie Kościoła nic z tego nie rozumiejąc usunęli reinkarnację łącznie z Prawem Ojca, czyli prawem karmy z religii, którą stworzyli opierając się na swoich pomysłach i wizjach Pawła, który nigdy nie spotkał Jezusa i nie miał pojęcia o naukach Chrystusa. Nadal jesteśmy w filmie Piotra Listkiewicza, który tłumaczy wersety zawarte w ewangeliach. "?Rzekł mu Filip: Panie! ukaż nam Ojca, a dosyć nam na tem." ?"Rzekł mu Jezus: Przez tak długi czas jestem z wami, a nie poznaliście mię? Filipie! kto mię widzi, widzi i Ojca. Jakóż ty mówisz: Ukaż nam Ojca?Nie wierzycie, że Ja w Ojcu, a Ojciec jest we mnie? Słowa, które Ja do was mówię, nie od samego siebie mówię; lecz Ojciec we mnie mieszkający, on czyni sprawy". Autor mówi,że w tym dialogu mamy podobnie dziwną woltę jak w przypadku Tomasza. Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń

20 sierpnia

Andrzej

Witam serdecznie.W rozmowie Filipa z Jezusem, edytor czwartej ewangelii, wkłada w usta Filipa słowa świadczące o całkowitym braku u Filipa wiedzy mistycznej.Piotr twierdzi,że świeccy badacze nie mają żadnych wątpliwości,że Filip należał do piątki najbardziej zaawansowanych uczni i mówią o tym różne pisma poza kanoniczne, więc zdaniem autora kolejny edytor tej ewangelii próbuje zaniżyć pojmowanie mistycznych prawd przez młodzież apostolską.Mistycznych prawd, których najprawdopodobniej sam edytor nie rozumiał. Tak sądzi autor, ale ja mam naprawdę wątpliwości co do niezrozumienia mistycznej prawdy przez kolejnych edytorów. Nawet gdyby nie rozumieli znaczenia tekstów,ale byli uczciwi, to przepisali by je w takiej postaci jaką otrzymali,a tu widać świadomą chęć i całkowitą zmianę sensu rozmowy Jezusa z uczniami.Ktoś,więc zadał sobie dużo trudu żeby taki efekt uzyskać. Kto wie czy te zmiany nie zostały wprowadzone po soborze Justyniana który w 553 r. dla swojej żony usuwał z religii reinkarnację bo w tamtym okresie czasu dostęp do Biblii miały tylko władze Kościoła i nikt więcej. Autor również ma poważne wątpliwości co do autentyczności tych dialogów bo jeśli by się okazały prawdą to należałoby zwątpić w nauki Jezusa i zadać pytania. Czego Jezus uczył i co robił przez trzy lata? O czym rozmawiał i co przekazywał uczniom? Co im pokazał swoim życiem i jakie wartości im wpoił? Co udowadniał swoim przykładem? Według ewangelii w takiej postaci jaką nam przedstawia Biblia można odnieść wrażenie,że był ktoś taki jak Jezus, który chodził ze zgrają kolegów i nic z tego nie wynikło. Ot, byli i tyle. Ale dla autora przedstawione wersety dowodzą zupełnie czegoś innego. Dowodzą tego,że Jezus nie zaniedbał swoich obowiązków i nie zaniechał wpajania uczniom mistycznych nauk, dowodzą też tego,że być może nawet jakiś świątobliwy, ale mistycznie ciemny edytor fantazjował biorąc za podstawę mistyczne fakty przedstawione przez oryginalnego autora. Trudno się, więc dziwić Helenie Bławackiej, która kiedyś napisała, że z takich wersji Nowego Testamentu wynika,że Jezus pozostawił niedouczonych uczniów.Ale jak pokazują odnalezione po jej śmierci pisma z I w. jej uwaga nie była zbyt ścisła, bo choć Piotr, który się zaparł Jezusa, a Judasz Go zdradził, uczniowie musieli znać te nauki, choć jest prawdopodobne,że nie wszyscy mieli wewnętrzne doznania. Ja jednak sądzę,że zdrada Judasza została wymyślona podobnie jak pomyłka Marii Magdaleny która pomyliła ukochanego Nauczyciela z ogrodnikiem. Ktoś kto wymyślił tę scenę i ułożył do niej dialogi potrzebował cudu zmartwychwstania w którym ciało Jezusa okazało się ważniejsze od Jego duszy. A w przypadku Judasza po prostu był potrzebny "kozioł ofiarny" który by zdjął winę z arcykapłanów za pozbycie się Chrystusa.W pismach gnostyckich to Jezus prosi najbardziej oddanego ucznia,jakim był Judasz o oddanie tej przysługi i wykorzystuje to jako zakończenie swojej misji. Ale jak mówiłem już wcześniej Jezus nas uważał za umarłych, więc każde odejście duszy z umarłego ciała jest zmartwychwstaniem, a nie jedynie śmierć Jezusa. Ale to tylko moja opinia którą podpowiada mi intuicja. Autor mówi,że chociaż dyskusje z apostolską młodzieżą zostały zniekształcone to świadczą, że Jezus nie tylko ich nauczał, ale świadczą o tym,że wymieniona wcześniej piątka uczniów posiadała wiedzę, która nie jest przeznaczona dla każdego. Jednak niezależnie czy ten dialog miał miejsce, czy go nie było mamy w tej ewangelii powtórzenie ważnego mistycznego aksjomatu który mówi,że Bóg i Syn Boży są jednym. "A ja prosić będę Ojca,a innego pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki.Onego ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może bo go nie widzi,ani go zna.Lecz wy go znacie, gdyż u was mieszka i w was będzie." Jezus tutaj mówi, że będzie prosił Ojca żeby roztoczył nad uczniami łaskę Ducha Świętego, czyli Słowa.Jest to jedyna rzecz jaka może dać im ukojenie w tym świecie, więc jeśli będą w kontakcie ze Słowem, będą tym samym w kontakcie z Ojcem. To trudne do pojęcia bo Duch Święty i Słowo oznaczają Ojca. Autor mówi to o czym wiem od dawna,że ludzie ograniczeni fizycznymi zmysłami nie są wstanie przyjąć i zobaczyć tego Ducha Prawdy, lecz uczniowie znają tego ducha bo zostali do niego przyłączeni podczas inicjacji.Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń

Wysłano

Miłej Niedzieli Andrzeju Dzis ODPUST u BOnifratrów ... zaszczuli jednego księdza , a wiedz , że w POLSCE księża nauczają moralności młodych ludzi dla których nie ma juz żadnej swietości , jak sie wyjdzie na ulice to szczeka opada tak młodzi klną ... 🙁

Wysłano

Przerażające jest to ,że ci młodzi ludzie to ojcowie ,i jaki przykłąd dają dzieciom ... 🙁

Wysłano

Byłam u lekarza prywatnie moje biodro jest w fatalnym stanie doszło do martwicy całkowitej główki kości potrzebna natychmiastowa operacja , operacja na fundusz ,za trzy lata , a prywatnie 28 tys , nieźle prawda ... 🙂

Andrzej

Tragedia. ale tak działa słóżba zdrowia,której jakoś nikt nie umie naprawić

Andrzej

Wiem,że młodzierz przeklina bo u mnie też tak jest. Ale czy to nie jest wpływ braku wychowania przez rodziców?Księża tego nie zmienią bo nie mają u młodych autorytetu na który trzeba sobie zapracować własnym życiem.A w Kościele jedna afera goni drugą aferę.Gosposie jako kochanki już im nie wystarczają,więc dobierają się do dzieci. I ktoś taki chce uczyć innych moralności?

20 sierpnia

 

Andrzej

Witam serdecznie."A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę zasię i wezmę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem." Pamiętajmy o tym,że Mistrz mówi te słowa do uczni, a nie do wszystkich ludzi na Ziemi. "Przyjdę zasię i wezmę was do siebie";oznacza,że Jezus w chwili śmierci uczni przyjdzie do nich w swej astralnej postaci. Dusze uczni złączą się z nią, i zaprowadzi ich ona do takiego miejsca, które będzie odpowiadało ich rozwojowi duchowemu. Autor mówi,że dopiero stamtąd będą wypracowywać swoją drogę w górę do Ojca.Jezus pociesza uczni,że nie mają się czym przejmować i jeśli będą mu wierzyli i będą szli za nim to z jego pomocą znajdą się tam gdzie i on będzie.Jezus mówi uczniom,że przyjdzie do nich w postaci astralnej i jest to ta postać która została opisana w scenie przemienienia opisana w ewangeliach Mateusza i Łukasza.Jezus nie obiecuje w swojej wypowiedzi rezurekcji,objawień i powrotu do fizycznego ciała i nie zapewnia też całej ludzkości, że wyprowadzi wszystkich do Boga. Ale zapewnia uczni, tę grupkę kilkunastu osób,że po swojej śmierci będzie na nich czekał poza granicą trzeciego oka i będzie prowadził ich dalej.Autor mówi,że słowa"przyjdę zasię" narobiły wiele zamieszania w chrześcijaństwie. Pamiętamy z Biblii scenę przemienienia? To w niej Jezus pokazał uczniom jak wygląda w postaci astralnej,ale zrobił to wyprowadzając świadomość uczni w górę,poza granicę trzeciego oka,a nie na matrialną górę w fizycznym świecie. Religia zrobiła z tego kolejną materialistyczną farsę zamieniając górę świadomości na górę Tabor.Ale Jezus ukazuje się uczniom w formie astralnej i będzie ich przewodnikiem w drodze do Ojca. A dlaczego? Bo dusze gotowe do zbawienia nie będą podlegały reinkarnacji i nie trafiają do naszych przewodników świata astralnego, co znamy z wszystkich relacji. Dusze gotowe do zbawienia odprowadza Chrystus i nie powinniśmy go pomylić z naszym dotychczasowym przewodnikiem. Myślę, że my wszyscy źle pojmujemy zapisy biblijne dopasowując je do materialnego świata.A tak naprawdę powinniśmy na nie patrzeć od strony świata duchowego bo Jezus właśnie w ten sposób mówił. Dla niego nasz świat był światem ciemności i światem umarłych. Co więcej,On nasze życia nazywał potępieniem, a nie piekło o którym pierwsze wzmianki datuje się na około II w.,i jak wiemy z wszystkich relacji doświadczają tego wymyślonego dziwolągu religijnego tylko najgorliwsi chrześcijanie. Ci, którzy uwierzyli, że prowadzili grzeszne życie i uwierzyli, że muszą być za to ukarani, ci doświadczają owych kar opisywanych przez Kościół i nie spotykają Światła. Nikt oczywiście nie musi wierzyć w materiały które prezentuję i omawiam. Ale moim zdaniem Jezus nie uczył o potępieniu i piekle jak to kiedyś zaprezentowałem w naukach Magisterium Kościoła. Ale jestem przekonany,że Jezus przypominał i uświadamiał ludziom istnienie reinkarnacji. A wybranych przygotowywał do jej opuszczenia. Niestety bez reinkarnacji Jego nauki są bezsensownym bełkotem. Nigdy nawet nie śniłem, że będę chrześcijanom tłumaczył słowa ich Nauczyciela.Moim zdaniem Chrystus pozostawił nam tak wyraźne nauki, że nie ma w nich miejsca na własne widzimisię. Do nas należy wybór czy wybieramy Boga czy świat materialny. Nie możemy jednocześnie chcieć i tego świata i Boga. O tym świadczą inne słowa Jezusa które mówią, że nie możemy jednocześnie służyć mamonie i Bogu."Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”(Łk16,1 -13). Jezus jakoś nigdzie nie pochwalił żadnej religii i wykonywanych obrzędów.Co więcej- krytykował kapłanów nazywając ich grobami pobielanymi i ślepcami którzy prowadzą innych ślepych, a Tradycję religijną nazywał fałszywą rośliną nie posadzoną przez Ojca. I w końcu za podważanie autorytetu kapłanów i nieprzestrzeganie religijnej Tradycji został usunięty.Niestety śmierć Jezusa nie ma nic wspólnego ze zbawianiem świata i odkupywaniem grzechów wszystkich ludzi.Gdyby to była prawda to na tej planecie już by nikogo nie było bo wszystkie dusze już by były zbawione i rozkoszowały patrzeniem w oblicze Najwyższego. I każdy chyba widzi,że ta wersja religijna działa tak samo jak chrzest, który podobno zmywa grzech pierworodny, czyli nie działa bo cierpimy. I żeby było śmieszniej, ochrzczeni też cierpią.Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń

17 sierpnia

Andrzej

Witam serdecznie.Żeby uwolnić od powrotów duszy do świata materialnego musimy,przede wszystkim, zostać wybrani przez Boga i w trakcie nauki przez Mistrza, podjąć wysiłek naprawdę uczciwego życia i rozwijać się duchowo zdobywając wiedzę, i dokonywać właściwych wyborów rozwijających w nas miłość, bo dusza zawsze kieruje się w stronę gdzie ulokowała swoje"serce"/uczucia i koniecznie odciąć uczuciowo od materialnego świata.A odcięcie się od tego świata wcale nie jest łatwe bo jak na razie to wszyscy kierujemy swoje serca do tego co się nam podoba i mamy na poziomie materialnym, który dla Jezusa był światem umarłych. O tym,że żyjemy w świecie. który dla Jezusa był światem umarłych świadczą słowa Jezusa wypowiedziane do anonimowego ucznia. „A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: ‘Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!’ Jezus mu odpowiedział: ‘Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć’. Do innego rzekł: ‘Pójdź za Mną!’ Ten zaś odpowiedział: ‘Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!’ Odparł mu: ‘Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!’ Jeszcze inny rzekł: ‘Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!’ Jezus mu odpowiedział: ‘Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego’”. (Łk 9, 57-62)" Kto jest ciekawy teologicznego wytłumaczenia sensu tych słów to niech szuka w internecie bo już nie mam siły na prostowanie tych teologicznych zawiłości i na te dziwne interpretacje. W mojej ocenie Jezus mówi,że nawet zwierzęta budują a tym świecie swoje domy, ale my,na poziomie ludzkim, nie należymy do tego świata, więc nawet nie mamy tu swojego miejsca gdzie można by głowę oprzeć i kto jest zajęty życiem materialnym, i żyje wspomnieniami przeszłości ten jeszcze nie nadaje się do wyprowadzenia z kręgu reinkarnacji bo swoje serce kieruje w świat materii.Podobnie mówił Sławicki twierdząc,że ludzie, którym się dobrze wiedzie najczęściej nie są zainteresowani rozwojem duchowym i poszukiwaniem ścieżki duchowej. A Jezus mówił wprost."Nie możecie służyć Bogu i mamonie" (Łk16,1 -13) Te słowa oznaczają wyraźnie,że nie możemy chcieć jednocześnie materialnego świata i Boga. Niestety ten, któremu się podoba się materialny świat,w tym religijne rytuały, piękne katedry i bazyliki nie kieruje się w stronę Boga, tylko w stronę ciemności świata materialnego-świata umarłych.To dotyczy też hierarchów Kościoła z ich upodobaniem do zamieszkiwania w pałacach i wystawnym stylem życia. Myślę nawet,że oni są dalej od Boga jak ich biedni wierni. Naprawdę kilka lat zajęło mi zrozumienie jak umarli mogą zajmować się pochówkiem zmarłych, bo i z takimi zapisami jak widać mamy do czynienia.Mogą jeśli przyjmiemy,że wszyscy dla Jezusa byliśmy umarłymi. Nie wierzymy? To radzę uważniej czytać ewangelie i myśleć w czasie wykonywania tej czynności, a odkryjemy,że Jezus nigdzie jakoś nie chwali materialnego świata i nie popiera rytuałów religijnych.Jest dokładnie odwrotnie. Autor również mówi,że materialne odczytywanie słów Jezusa przez Ojców Kościoła, którzy nie mieli zielonego pojęcia o astralnym widzeniu, spowodowało całkowite ich niezrozumienie i zaowocowało powstaniem dogmatu o ponownym przyjściu Jezusa na które chrześcijański świat oczekuje bezskutecznie od 2000 lat. "A dokąd ja idę wiecie, i drogę wiecie" Te słowa Jezusa świadczą o tym,że Jezus musiał już uczniom pokazać światy astralne. Jednak w przerobionej scenie odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Niespodziewana niewiedza i pytanie jego brata bliźniaka jest zaskakująca.Według autora późniejszy edytor tej ewangelii koniecznie chciał dopasować bliźniaczego brata Jezusa do stworzonej przez siebie koncepcji niewiernego Tomasza, który nie chciał uwierzyć w rezurekcję Jezusa, czyli powtórne przyjście w materialnym ciele, które nie będzie miało miejsca.Edytor używa tutaj chytrego chwytu bo kwestia wiary lub niewiary w jakieś wydarzenie występuje tylko wtedy kiedy jakieś wydarzenie naprawdę zaistniało.Ale jak Tomasz ma wierzyć w powtórne przyjście Jezusa skoro rozmawia z żyjącym?Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń

18 sierpnia

Andrzej

Witam serdecznie.W czasie odbywania się tej rozmowy Mistrz jeszcze jako żywy człowiek rozmawia z uczniami, i naprawdę nigdzie nie udało mi się znaleźć słów Jezusa, które by potwierdzały późniejszy pomysł z powtórnym przyjściem w materialnym ciele, a tym bardziej w tym samym poranionym ciele. Dla Jezusa cykl reinkarnacji już się skończył.Jest oświecony Światłem, które ma w sobie i jego zadaniem jest wyprowadzenie uczni i siebie z tego świata na zawsze bo w innej części ewangelii Jan pisze. "„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.”(Jana 17:20-22.) Piotr ma rację kiedy mówi,że Mistrz inicjując uczni sprawia,że oni również stają się Światłem i to jest prawdziwa droga początkująca zbawienie.Ale czy to dotyczy całej ludzkości? Nie, tylko wybranych, których pociągnął Ojciec i skierował do Jezusa. Tylko tych inicjuje Mistrz. Mówiąc w największym skrócie to z tego co już wiem to osoba której po tysiącach wcieleń świadomość osiągnie odpowiedni potencjał zebranych doświadczeń zaczyna szukać odpowiedzi na pytania o sens życia i cel życia zostaje zauważona przez Źródło i zaczyna otrzymywać "promyki Światła", które zmieniają wibracje jej ciał energetycznych. One zaczynają wibrować częstotliwościami które mamy ponad poziomami astralno mentalnymi, więc taka osoba już nie trafi na te poziomy co reszta ludzi. W "ratach" otrzymuje coraz więcej Światła, aż sama staje się Światłem Wcielonym.I dopiero taka osoba staje się Chrystusem do której Bóg kieruje dusze, które już są gotowe do opuszczenia koła reinkarnacji. Tomasz we wszystkich wczesnych pismach, które o nim mówią występuje jako jeden z Wielkiej Piątki najbardziej zaawansowanych uczni obok Jana, Filipa,Jakuba, oraz Marii Magdaleny.Czy taki uczeń mógł nie wiedzieć gdzie idzie i prowadzi Mistrz?Autor mówi,że w piśmie nazwanym Pistis Sofia Jezus szczegółowo opowiada uczniom o wewnętrznych światach i Tomasz jest jednym z tych uczniów, którzy zabierają głos w dyskusji i jego wypowiedzi świadczą ,że dobrze wiedział czego ma oczekiwać w zaświatach. Przyznaję,że wiem o tych pismach i szukałem ich w naszej wersji językowej bo interesował mnie dialog Marii Magdaleny z Jezusem, ale znalazłem jedynie wyjaśnienie pewnego księdza,że akurat te fragmenty zaginęły i nie znajdują się w odnalezionych zwojach. Do dziś nurtuje mnie pytanie. Skąd ten ksiądz wie co było w zaginionych fragmentach,i skąd autor mieszkający w Australii zna ich treść?Wracajmy jednak do głównego wątku bo znowu się rozpiszę nie na temat. Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie». I jak wszyscy już wiemy jest to prawda bo tylko Chrystus wyprowadza dusze z kręgu reinkarnacji i dla wyproadzanych jest czymś w rodzaju drogi. Ale wyprowadza tylko te dusze, które wybierze Ojciec. Autor twierdzi, że ten werset wraz z informacją w Prologu kim tak faktycznie jest doskonały Mistrz jest kwintesencją całego Nowego Testamentu. Mistrz-Słowo co ciałem się stało; jest drogą bo jest przewodnikiem po drodze duchowej.Jest Prawdą bo tylko Jego nauki są prawdziwe.Jest Żywotem bo jako Słowo jest dawcą życia.Druga część tego zdania mówi o tym,że nikt nie jest wstanie sam dotrzeć do Ojca, i można tam dotrzeć tylko z pomocą Mistrza i mamy to potwierdzone Jego słowami. " Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca".(Ewangelia Jana) Pisałem już o tym kilka razy jak Król wyrzucał gości którzy przybywali niezaproszeni,czyli nie przyprowadzeni przez Mistrza. Prawdziwą postacią Mistrza nie jest jego ciało fizyczne, ale jest nią Słowo. To Słowo jest naszym Mistrzem gdy zostaniemy do niego dostrojeni i przyłączeni podczas mistycznej inicjacji.Fizyczne ciało jedynie uosabia Mistrza ponieważ Słowo zamieszkało w tym ciele. Mówiąc inaczej ciało Mistrza jest tylko narzędziem z pomocą którego Słowo komunikuje się z uczniami. Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń

19 sierpnia

 

Wysłano
Biblia kontra Nauka - Film dokumentalny - lektor PL

14 sierpnia

Andrzej

Chyba to kiedyś oglądałem. Problem Aniu jest taki że nauka nie uznaje przeżyć mistycznych bo nie można ich udowodnić. A Biblia traktowana materialistycznie traci sens

14 sierpnia

Odpowiedziałeś(aś) Andrzej

Wiem o czym mowisz , bo dane mi bło przezywać cos czego nie rozumiem całkowicie , ale krotko nazwałbym to ekstazą ... bo innego określenia nie znam .. 🙂

14 sierpnia

Andrzej

Nauka wyjaśnia takie przeżycie reakcjami w mózgu.ale tak naprawdę to się dzieje poza mózgiem. Podobnie jak to że w czasie mojej utraty przytomności widziałem siebie z zewnątrz i cały czas myślałem. Tego nauka nie potrafi wyjaśnić

14 sierpnia

Wysłano

wiem o czym mówisz ,miałam troszke inne doswiadczenie przy operacji pęcherzyka zółciowego , gdy wpadłam w zapaść , interniści stwierdzili ze to wina anaestezjologa była , podał za dużo środka zwiotaczjacego curary a za mało tego drugiego ,i dopaminy , ale ja wpadajac w zapaść widziałam świetlistą spiralę jamę ,jakby muszle podobną do tego co czasami NASA pokazuje teraz ... 🙂 lekarz wpadł i krzyczał abym wracała , a nic nie było ode mnie zależne .. pomału jakoś udało im się mnie wyrwać z tego wszystkiego .. 🙂 ale nigdysię nad tym nie zastaniawłam , wiedząc że byłam przeciez pod wpływem środków anestezjologicznych , zreszta sama pracowałam jako starsza pielegniarka anestezjologiczna , i stłam przy stołach operacyjnych ,zanim przeszłam na interne i płucno-gruźliczy , bo miałam małe dzieci i potrzebowałam więcej urlop , miłego odpoczynku życzę ❤ 🙂

Wysłano

Podobno za późno poszłam z łapówką , bo po operacji a nie przed .. 🙂 , to odpowidz na anestezjologa na pytanie dlaczego .. 🙂

14 sierpnia

Wysłano

Jutro Święto , Matki Boskiej Zielnej , to zdaje się tez z pogańskiego się wywodzi , ale zioła sa bardzo ,bardzo zdrowe... 🙂 ❤ , mam tu ez dla Ciebie taką ciekawostkę Teksty Akkadyjskie , jak będziesz miał czas na rozrywkę 🙂 -- https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=teksty+akkadyjskie

15 sierpnia

Andrzej

Andrzej

Witam serdecznie.W Domu Ojca jest mieszkań wiele?Uważam,że w tym miejscu warto by było sobie przypomnieć poglądową planszę jaką w swoich filmach prezentował Grzegorz Sławicki. Pomiędzy poziomem Źródła, a naszym poziomem jest niezliczona ilość częstotliwości poziomów duchowych w których każdy zajmie miejsce w zależności od stopnia rozwoju duchowego jaki zdołał w sobie rozwinąć. Jezus nie twierdzi, że każdy pójdzie prosto do Ojca, bo droga do Ojca jest bardzo długa i podzielona na etapy. Uczeń po uwolnieniu się z ciała przejdzie przez wiele etapów zanim złączy się ze Źródłem, a ile to zajmie czasu zależy od jego postępu duchowego.To tylko w religii wystarczy wierzyć w Jezusa i już jesteśmy w Domu Boga za piecem,ale w reinkarnacji na to trzeba sobie zapracować. Na podstawie zebranych materiałów uważam,że niewidzialna dla naszych zmysłów część Wszechświata jest stworzona z częstotliwości jakimi są uczucia. Jedne,jak np.przyjaźń,uczynność, miłość,radość itp wibrują wysokimi częstotliwościami, i to one na poziomie mentalnym dają nam poczucie nieba. Natomiast uczucia związane z niskimi wibracjami jak. np. nienawiść, złość, rasizm,zawiść, oraz związane z nałogami,itp. prowadzą nas w przeciwną stronę, do ciemnych obszarów światów astralnych. Nadal jednak znajdujemy się w strefie reinkarnacji i może nas z niej wyprowadzić tylko Słowo wcielone,czyli Chrystus. Jak wynika z moich przemyśleń w chwili odejścia z tego świata słynny tunel zaprowadzi nas na poziomy wibracji uczuć które sobą reprezentujemy.Czyli zostaniemy przeniesieni w wibracje które odpowiadają naszym wibracjom, bo idziemy tam gdzie jest nasze "serce".To trudne do zrozumienia bo my w tych wibracyjnych zaświatach widzimy takie same realne światy jak tutaj. Ale myśli i uczucia są energią. A energia występuje w formie materii zawsze w obecności obserwatora.Jednak to o czym teraz piszę dotyczy tylko dusz inkarnujących, czyli wszystkich nie wybranych przez Ojca do wyprowadzenia z koła narodzin i śmierci. Ale w przypadku uczni Jezusa już wiemy,że do Mistrza są kierowani tylko ci których "ciągnie" Światło.I wiemy,że tylko wybranych Mistrz przygotowuje do opuszczenia poziomów na których istnieje reinkarnacja.Mistrz połączy świadomość uczni ze swoją i staną się jednością, którą Mistrz odprowadzi do Ojca. Ale zanim do tego dojdzie to uczniowie muszą być do tego odpowiednio przygotowani. "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przecież przygotować wam miejsce. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział." Jezus mówi wyraźnie, że idzie im przygotować miejsce i w chwili ich śmierci, odbierze ich i umieści w jednym z niezliczonych mieszkań Domu Ojca.Te miejsca znajduję się głęboko poza granicą trzeciego oka.Dzisiaj nazywamy te miejsca światami astralnymi lub duchowymi. Ale w czasach Jezusa nazywane były eonami i pod taką nazwą występują we wszystkich pismach mistycznych z okresu wczesnego chrześcijaństwa.W dzisiejszej terminologii eon oznacza nieokreślony granicami przedział czasowy, zbliżony do wieczności i nieporównywalny z niczym na poziomie materii. Myślę jednak,że sama nazwa nie ma żadnego znaczenia bo najważniejsze jest to co dzieje się z duszą i w jaki sposób to się odbywa. Autor mówi,że dopiero po wyjściu poza iluzję umysłu,czyli naszą czasoprzestrzeń poziomu materialnego, do której należą też poziomy astralne i mentalne, dusza trafi do czystych duchowo poziomów.Teraz naprawdę warto sobie przypomnieć planszę z rysunkiem Sławickiego bo Piotr mówi o strefie nr 7 która obejmuje poziom materialny,astralny i mentalny.Ta całość jest domeną Szatana i dopiero po jej opuszczeniu dusza wchodzi do czystych duchowo miejsc gdzie czasoprzestrzeń w naszym rozumieniu już nie istnieje.Niewielu zdaje sobie sprawę,że całej sfery w której istnieje reinkarnacja pilnuje energia którą utożsamiamy z Szatanem bo jesteśmy uczeni,że Szatan to wróg Boga,ale to ta energia dba żebyśmy uczyli się na własnych błędach i dostali to co sami dajemy innym, niejako "wymuszając" na nas uczciwe życie.Pozdrawiam serdecznie.Zdrówka i życzę ciekawych przemyśleń