PASOŻYT SMUTKU-CZYLI GIARDIA LAMBLIA kontra MOL WOSKOWY-POGROMCA "WŁAMYWACZY" NASZYCH KOMÓREK
Istnieje taki punkt widzenia, który nagle wiele rzeczy porządkuje: każdy ma lamblię.
Problemem nie jest samo jej istnienie, lecz brak kontroli nad jej namnażaniem. Zadaniem organizmu jest utrzymać pasożyty w „granicach przyzwoitości”. Zacznijmy od krótkiego cytatu: „Naukowcy badali mechanizm żerowania pasożytów Giardia lamblia, które powodują jedną z najczęstszych chorób przewodu pokarmowego na świecie.” Okazuje się, że pasożyty bytujące w jelicie cienkim naśladują mechanizmy organizmu, aby uzyskać dostęp do składników odżywczych znajdujących się wewnątrz komórek jelita. Co roku na świecie diagnozuje się około pół miliona przypadków lambliozy, jednak przez długi czas nie było jasne, w jaki sposób Giardia pobiera składniki odżywcze z ludzkich tkanek. Dziś wiemy, że wykorzystuje ona mechanizmy bardzo podobne do tych, które stosuje sam organizm. Lamblie wydzielają specjalne substancje, które rozbijają komórki ściany jelita cienkiego. Pasożyt produkuje dwa rodzaje białek – jedne rozpuszczają błonę śluzową, drugie rozrywają połączenia między komórkami, otwierając dostęp do składników odżywczych. Jedno z tych białek naśladuje tenascynę – białko biorące udział w komunikacji między komórkami, m.in. podczas gojenia ran. Różnica polega na tym, że „tenascyna” produkowana przez Giardię blokuje proces regeneracji połączeń międzykomórkowych. Gdy bariery zostają naruszone, powstają „gotowe posiłki”, z których korzystają inne bakterie. To właśnie one często zaostrzają objawy lambliozy. Około połowa nosicieli nie odczuwa żadnych objawów. Najprawdopodobniej zależy to od proporcji „dobrych” i „złych” bakterii w jelitach.
U osób z nasilonymi objawami obserwuje się przewagę bakterii patogennych, które żywią się uwolnionymi składnikami odżywczymi i wywołują stan zapalny. Odkrywca lamblii, D.F. Lamble, nazwał ją kiedyś „pasożytem melancholii i smutku”. Minęło ponad 160 lat – a współczesna medycyna zdaje się o tym całkowicie zapomnieć. Zamiast szukać przyczyny, mamy dziś „dobrych psychoterapeutów” leczących smutek i melancholię. Nikogo specjalnie nie interesuje fakt, że coś chorobotwórczego wtapia się w tkanki, integruje się z organizmem, żyje jego kosztem i robi to w sposób, który stopniowo odbiera radość życia. Zostaje tylko „stres”, „autoimmunizacja” i „zaburzenia nastroju”. Lamblioza jest jedną z najczęstszych infekcji na świecie i może dawać objawy psychoneurologiczne, jednak medycyna nadal opisuje je wyłącznie objawowo – bez realnej analizy mechanizmów patogenetycznych. Często słyszymy, że Giardia działa „tylko w jelitach”. Naprawdę?
A co z jej możliwą rolą w rozwoju cukrzycy typu 1? W badaniu obejmującym 59 dzieci w wieku 5–13 lat chorujących na cukrzycę typu 1, u 43 (72,9%) wykryto lambliozę. U 15 z nich stwierdzono znaczny przerost pasożyta.
U 95% dzieci z lambliozą wykazano przewlekłe zapalenie dwunastnicy, a u 86% – dysfunkcję zwieracza Oddiego. Do zakażenia wystarczy połknięcie kilku cyst. Pasożyt rozmnaża się w ogromnych ilościach – 1 cm² błony śluzowej jelita może zawierać ponad milion lamblii. Co ważne: Giardia nie żywi się resztkami pokarmu. Pytanie brzmi: jakie „najazdy” może prowadzić na narządy znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie? Lamblioza to nie tylko biegunki, wzdęcia czy bóle brzucha. To także zapalenie żołądka i dwunastnicy, dyskineza dróg żółciowych, zapalenie pęcherzyka żółciowego, trzustki, a nawet marskość wątroby czy cukrzyca. To również zespół asteniczny: przewlekłe zmęczenie, drażliwość, płaczliwość, zaburzenia snu, obniżony nastrój, stany lękowe, bóle głowy, brak apetytu i utrata masy ciała. Uważam też, że nadwaga może być z lambliozą powiązana. Lamblioza często objawia się „alergicznie”: pokrzywka, egzema, świąd skóry, suchość, pękanie warg, zapalenie powiek, przewlekły kaszel. Astma oskrzelowa również bywa związana z obecnością pasożytów, szczególnie pierwotniaków.
Przewlekłej, nawet bezobjawowej lambliozie mogą towarzyszyć niedokrwistość, leukocytoza, eozynofilia, a także reaktywne zapalenie stawów. Masz cukrzycę – idziesz do endokrynologa. Lęk i ataki paniki – psychoterapeuta. Problemy skórne – dermatolog, alergolog. Lista jest dobrze znana. A co jeśli leczysz skutki, a nie przyczynę? Dodaj do lambliozy gronkowca i wirusy z grupy opryszczki (np. Epstein–Barr) i masz gotowy obraz z serii:
„Lekarze nie wiedzą, jak mi pomóc”. My już wiemy, jak zmienić bieg wydarzeń.
Twoje patogeny zawsze będą w złym nastroju – a Ty w dobrym. Cała „trójka” wie, co robi. Jest jej obojętne, czy walczy z pierwotniakami, wirusami, bakteriami, grzybami czy robakami. Kora wierzba, osiki i kurki radzą sobie z lambliami doskonale(ale to oczywiście nie jedyne sposoby) Jeśli dołączy się do tego odpowiednie zioła, preparaty naturalne, homeopatyczne, wyprowadzi się toksyny z organizmu to mamy przepis na zdrowie, a już na pewno większe prawdopodobieństwo tego, że pozbędziemy się dolegliwości, niż gdybyśmy nic w tym kierunku nie robili(jak już wiecie, tylko kompleksowe oczyszczanie i regeneracja organizmu mogą odnieść pozytywne efekty, ale to nie o tym post).
Życzę wszystkim normalnej odporności.
Bo gdyby była w normie, nie byłoby „autoimmunologicznego” zapalenia jelit ani „autoimmunologicznej” cukrzycy typu 1, ponieważ Lamblie potrafią wpływać na ekspresję genów zaraz po rzęsistku i chlamydii. Medycyna akademicka nie przejmuje się tym, że część Twojego ciała została zajęta przez patogen. Po co szukać przyczyny, skoro diagnoza brzmi: „dziedziczne”, „autoimmunologiczne” albo „o niejasnej etiologii”? Tymczasem ta „trójka” normalizuje układ odpornościowy, usuwa przyczyny, regeneruje, detoksykuje i zapobiega nawrotom. E. coli można pozbyć się w miarę szybko. Lamblii – wolniej.
Ale zawsze jest to leczenie przewodu pokarmowego u źródła. Przy zakażeniach przywrami kuracja korą osiki potrafi trwać ponad rok. I to jest zrozumiałe – złożone problemy wymagają czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz