wtorek, 10 lutego 2026

 ,,Wyobraź sobie kraj pogrążony w ciszy.

Banki zamknięte na cztery spusty. Sklepy puste i ciemne. Internet martwy, telefony głuche. Latarnie nie świecą, a stacje benzynowe straszą tabliczką „zamknięte”. W takiej chwili pojawia się pytanie, którego nikt nie chce zadawać: kto jest właścicielem tego wszystkiego? Kto naprawdę trzyma rękę na majątku kraju? Bo kiedy zrozumiesz, że taki scenariusz nie jest fantazją, lecz możliwością, wtedy dociera do ciebie jedna rzecz: wszystko, co leży na ziemi Ojczyzny, powinno należeć do narodu, całkowicie i bez wyjątku. A jednak ludzie żyją w biedzie. Dlaczego? Bo pozwoliliśmy, by garstka osób napisała prawo pod siebie. By przejęła to, co powinno być wspólne. By odebrała każdemu to, co przysługuje od chwili narodzin. W zamian dostaliśmy numery, jakbyśmy byli katalogiem, nie ludźmi. Rodzicom nakazano obowiązkowe procedury, choć gdzie indziej są dobrowolne. Szkoła nauczyła posłuszeństwa, nie myślenia. Życie współczesnego Polaka często wygląda jak scenariusz, który ktoś napisał za niego: Narodziny. Szczepienia. Przedszkole, szkoła, studia. Rodzina. A potem - ściana. Problemy finansowe, kredyty, raty, spirala zadłużenia. Banki uśmiechają się tylko do momentu podpisania umowy. Później przychodzi komornik, zabiera mieszkanie, a dług zostaje. Cofnijmy się o pół wieku Lata 70. Zakłady pracy tętnią życiem. Bezrobocie praktycznie nie istnieje. Opieka zdrowotna jest dostępna i szybka. Rolnicy mogą zdobyć zawód i zarobić godnie. Autobusy dowożą ludzi do pracy za darmo. Wieś rośnie, miasto się rozwija. Polska odbudowuje się z ruin wojny, cegła po cegle, dzień po dniu. Pomagają inżynierowie z zagranicy. Powstają fabryki, huty, szpitale. Kraj jest jednym wielkim placem budowy. Ludzie pracują społecznie, bo wierzą, że budują przyszłość. Mają poczucie sensu, bezpieczeństwa, wspólnoty. Przykład z tamtych czasów: Młoda para spodziewa się dziecka. Mieszkanie komunalne dostają po trzech miesiącach. Kaucja niewielka. Rodzina pomaga w urządzeniu. Kredyt? Niepotrzebny. Przedszkole, szkoła, studia - wszystko bezpłatne. Kolejki? Bywały, ale głównie w soboty. Sklepów było mało, ludzi dużo. Za to nikt nie spał na ulicy. Sąsiedzi znali się, pomagali sobie, pożyczali cukier, pilnowali dzieci. Podwórka żyły. Dzieci biegały, skakały, budowały igloo, grały w gumę, dwa ognie. Śmiech odbijał się od bloków. Dziś - cisza. Sąsiedzi mijają się jak obcy. Dzieci coraz mniej. Lata 80. i transformacja Młodzi wierzyli, że dogonimy Zachód. Że będziemy podróżować, żyć lepiej, szybciej, wygodniej. Wojska radzieckie wyjechały. Były protesty, ofiary, strajki, stan wojenny, Magdalenka. A potem - zmiana ustroju. Zmiana, która jednych wyniosła na szczyt, a innych zostawiła z niczym. Polska się zmieniła. Ludzie się zmienili. Poczucie bezpieczeństwa zastąpił strach. Rodziny podzielone. Społeczeństwo skłócone. Kredyty, komornicy, upadłe firmy. Miliony wyjechały za granicę. Dawne zakłady pracy stoją jak ruiny po cywilizacji, która odeszła. Za granicą mówią o Polsce jako o kraju policyjnym. Napływ cudzoziemców zmienia strukturę społeczną. Kraj wygląda, jakby stał się czyjąś własnością. Ci, którzy kiedyś nawoływali do protestów, dziś należą do elity. Ustawili siebie i swoje rodziny na pokolenia. A ci, którzy strajkowali, stracili zakłady pracy, swoje źródło utrzymania. Ilu z nich nie wytrzymało? Polska została zadłużona tak, że można ją było wykupić za długi. A my, zgodziliśmy się na wszystko, co uchwalono, nawet jeśli było przeciwko nam. Co poszło nie tak? Dlaczego daliśmy się podzielić? Dlaczego jedni krzyczą „PiS”, drudzy „PO”, a Ojczyzna znika gdzieś pomiędzy? Od trzydziestu lat te same twarze składają te same obietnice. Czy są jeszcze ludzie, którzy naprawdę czują Polskę w sercu? Starsze pokolenia mówią: kiedyś nie wszystko było idealnie. Ale dziś, nic nie jest idealne. Tak wygląda zdrada kraju i jego obywateli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz