,,Miasta 15-minutowe już są wdrażane! Tak dane i kamery zamieniają miasta w system zezwoleń!
Koncepcja tzw. 15 minutowych miast od początku była przedstawiana jako neutralna urbanistyka. Zieleń, krótsze dojazdy, mniej korków. Krytyków, w tym mnie, wyśmiewano, sugerując paranoję i doszukiwanie się kontroli tam, gdzie rzekomo chodziło wyłącznie o wygodę mieszkańców. Tymczasem materiał opublikowany przez The Telegraph pokazuje, że problem jest znacznie głębszy i systemowy.
Rady miejskie w Wielkiej Brytanii korzystają z baz DVLA, aby egzekwować tzw. filtry ruchu. Oznacza to automatyczne karanie kierowców za poruszanie się w określonych strefach i czasie. Nie mówimy więc o samej przebudowie przestrzeni miejskiej, lecz o zarządzaniu mobilnością poprzez inwigilację, rejestry i automatyczne sankcje.
Od lat w otwartych źródłach dostępne były dokumenty samorządów dotyczące modal filtering, pilotaże kamer ANPR, konsultacje o pozwoleniach na przemieszczanie się, projekty smart cities finansowane przez rząd i Unię Europejską oraz analizy think-tanków mówiące wprost o kształtowaniu zachowań społecznych.
Już kilka lat temu było widać, że miasta inwestują nie tylko w chodniki i ścieżki rowerowe, lecz w infrastrukturę nadzoru ruchu. Kamery, integracja baz danych, automatyczne mandaty i wymiana informacji między urzędami tworzą fundament pod cyfrową identyfikację i życie oparte na zezwoleniach. Pomagać będą w tym również Strefy Czystego Transportu, które są znakomitym pretekstem do wykorzystywania takich systemów inwigilacyjnych.
15-minutowe getta to proces stopniowy. Zaczyna się od wygody, a kończy na reglamentacji poruszania się. Dlatego dziś nie mamy do czynienia z nagłym zwrotem, lecz z ujawnieniem mechanizmu, który był widoczny od lat w otwartych dokumentach. Wiele tzw. teorii nie powstaje z wyobraźni. Powstaje z analizy tego, co państwo i samorządy same publikują.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz